poniedziałek, 26 listopada 2012

prawdziwy koniec świata

Mówią, że koniec świata  już blisko
inni  mówią, że to już 21 grudnia  - więc za nie cały miesiąc...
a  może tych końców świata w twoim życiu było już setki, a będą  tysiące,
bo już tyle razy rozsypał ci się grunt pod nogami , ktoś  cię zdradził, opuścił, oszukał
i nie miałeś już sił by dalej żyć
może to teraz masz?
posłuchaj więc Ewangelii - ona jest o tobie!

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„W owe dni, po wielkim ucisku słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte.
Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi aż do szczytu nieba.
A od drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabiera soków i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach.
Zaprawdę powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec”. (Mk 13,24-32)

Kiedyś, dosyć niedawno myśląc właśnie o tym apokaliptycznym końcu świata doszło do mnie, że to wszystko co Jezus zapowiadał dzieje się właśnie już teraz - w każdej (lub w większości) historii człowieka, czyli też mojej.
Czym jest ten koniec świata? To przecież przejście do Nieba, do Jezusa. To spotkanie z Bogiem, na którego nieustannie czekam i z Kim chcę się spotkać. Dokonuje się to jednak w okolicznościach, których doświadczamy. Co to jest? Ucisk, cierpienie, trud, ból, opuszczenie, zdrada, oczernienie, upadek, słabość itd - kto z nas tego nie doświadczył. Każdy z nas to ma, choć trochę w życiu! Ileż to razy w życiu doświadczamy różnorakiego rodzaju prześladowania ze względu na to kim jesteśmy i jakie mamy wartości. Ileż to razy ludzi nawzajem się oczerniają, zdradzają, sprawiają sobie nawzajem ból, cierpienie, a jak często odchodzą, znikają bez słowa - to wszystko bardzo boli. To powoduje, że rozsypuje się nam grunt pod nogami. Wielu tego końca świata w swoim życiu nie wytrzymuje i tak często młodzi odbierają sobie życie.

Co więc robić?
Jezus daje nam podpowiedzi dwie.
Pierwsza to: kiedy to się zacznie dziać w tobie to wiedz, że nie jesteś sam/a!
Zdradził Cię ktoś? Opuścił, zostawił? Oczernił i zmieszał z błotem? To już w tym samym momencie sam Chrystus w Swojej mocy i chwale wraz z aniołami z czterech stron idzie do ciebie. Kiedy jest w twoim życiu koniec świata to wiedz, że sam Bóg przychodzi do Ciebie. 
A druga? On mówi, by patrzeć na drzewo figowe, a dokładnie na jego owoce. Czym są figi? To jedne z najsłodszych owoców, ale żeby się do samego owocu dostać to trzeba zdjąć łupinę. Trzeba rozłupać, roztrzaskać, by dostać się do tego co jest samym owocem. W starożytnej Grecji figa była cenniejsza od złota. Co to znaczy? Jeżeli w twoim życiu wszystko się sypie i łamie, kiedy czujesz się przez życie potłuczony i nie masz dalej siły by żyć - to jest właśnie ten moment, kiedy Bóg chce się dostać do tego co jest w tobie najpiękniejsze. Chce rozłupać tą skorupę, którą życie ci wybudowało i dostać się do serce, a tam jest największa słodycz. 

On właśnie przychodzi do Ciebie w takich momentach...
Gdy wydaje ci się, że wszystko już legło w gruzach - że to totalny koniec świata...
On przychodzi w mocy i chwale, by rozerwać w tobie co cię od Niego oddala i chce dostać się do ciebie i do tego miejsca gdzie jest największa rozkosz i słodycz - gdzie jesteś tylko ty i On.
Odwagi!



2 komentarze:

Ewa pisze...

Nigdy nie ośmielę się ,,interpretować" słów Boga, ani też tekstu apokalipsy, nie ośmielę się w żaden sposób domyślać czym jest koniec świata, ale dla wielu ludzi na ziemi on dzieje się... teraz - ktoś żyje spokojnie, a ktoś w międzyczasie przeżywa swoją osobistą tragedię.
Oprócz tego, jako filolożka powołam się na najbardziej adekwatny komentarz:

Czesław Miłosz - ,,Piosenka o końcu świata"
W dzień końca świata
Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
Rybak naprawia błyszczącą sieć.
Skaczą w morzu wesołe delfiny,
Młode wróble czepiają się rynny
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.
W dzień końca świata
Kobiety idą polem pod parasolkami,
Pijak zasypia na brzegu trawnika,
Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
I noc gwiaździstą odmyka.

A którzy czekali błyskawic i gromów,
Są zawiedzeni.
A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
Nie wierzą, że staje się już.
Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza różę,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.

Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie.

- a ja się zgadzam! Innego końca świata nie będzie...

Anonimowy pisze...

Dzięki Ewa za komentarz!
no właśnie my nie wierzymy w koniec świata -w ten wielki i potężny koniec.
a z drugiej strony no właśnie - tak często tych końców świata przeżywamy w swoim życiu - bez wielkich grzmotów, ale w sercu, które jedne wie co w nim jest i czasem jak bardzo boli.
mk