czwartek, 25 października 2012

oko za oko po chrześcijańsku






Jest coś co ma prawie każdy z nas...
Prawie, bo nie którym to już wszystko jedno...
To coś to pragnienie - jakie? zapraszam do lektury!






Jest w nas pragnienie, by nas chwalić, doceniać, by nam dziękować za to co robimy. 
To takie zwyczajne pragnienie i potrzeba zwykłej satysfakcji. 
Nawet potrzeba satysfakcji i ujrzenia owoców wynikających z tego, że wierzę, że robię co dobrego – dla innych, dla społeczeństwa, dla parafii… 
I czasem tak czekamy i wpadamy we frustrację i gorycz życiową, bo nie widzimy owoców swojej pracy, wychowania swoich dzieci, nauki religii czy pracy w duszpasterstwie, nikt nas nie pochwalił i zaczyna się taka lawina toczonych przez nas żali… 
A czasem – a może nawet bardzo często – rodzi to w nas pewną pokusę i bardzo łatwo dajemy się podejść ludziom, którzy dobrze znając naszą próżność i chęć chwalenia – łatwo nam dają to czego my oczekujemy i wykorzystują naszą przychylność i życzliwość. 

Czego my nie robimy, by nas zauważono i pochwalono? Czasem do jakiś metod się porywamy i jakich środków używamy? Ludzka fantazja nie zna granic i w tej rzeczywistości. 
Niestety potrafią bardzo łatwo manipulować nami we własnych celach. 
Takie sytuacje niestety powtarzają się dosyć często. 
Dosyć często tak bardzo niewinnie i może nawet bezmyślnie stajemy się ofiarami takiej właśnie fałszywej pochwale naszych postaw i wyborów życiowych. 
Dziś tak czasem pozyskuje się wspólników, miejsce czy stanowisko w pracy, a czasem nawet przyjaciół – nie mówiąc prawdy, ale to co drugi chciałby usłyszeć. 
Dziś modne jest bycie takim poprawnym – obojętnie jaka jest prawda. 
Dziś wielu jest takich, którzy fałszują prawdę. 
Dziś wielu w imię tak zwanej prawdy obwołuje się męczennikami i niewinnie oskarżanymi i zamiast milczeć to krzyczą – bo Kościół nie ma racji i przełożeni kościelni też nie mają racji i Ewangelia jest przestarzała i już straciła na wartości.  

A może za dużo w niej prawdy – takiej, która czasem może zaboleć! 

Kiedy niczego nie oczekujemy, jesteśmy wolni od takiej manipulacji.

W świecie pełnym w którym wszędzie jest tak wiele zamętu i niepokoju to właśnie my jesteśmy tymi ewangelicznymi sługami, którzy wykonują to, co powinni wykonać. 

Dziś tak często wokół nas, tam gdzie żyjemy i pracujemy są ludzie, którzy żyją zupełnie inaczej. 
Są ludzie, którzy żyją jakby Boga nie było. 
Są ludzie, którzy żyją wbrew Bogu i przeciwko Bogu. 
Są ludzie, którzy nie tylko że zaprzeczają istnieniu Boga co kpią sobie z tych, którzy w Niego wierzą. 
Dziś tak łatwo przychodzi niektórym ludziom i środowiskom – tak łatwo – kpić i drwić z religii, z krzyża i katolików. Zbyt łatwo! 

I my mamy być tymi, którzy właśnie wykonują to co powinniśmy wykonywać – czyli nic nadzwyczajnego, nic dodatkowego, ale podstawowego, czyli głosić Ewangelię! Życiem i słowem! 

Być dobrym to nie radykalizm ale postawa – kochać to nie radykalizm, ale to początek, wierność to nie radykalizm, ale norma – norma życia chrześcijanina! 

Jaka jest nagroda za dobro? 
Nagrodą za dobro jest samo dobro, bo ono jest wartością. Człowiek dobry jest wartością samą w sobie. 
Jaka jest nagroda za miłość? Nagrodą za miłość jest właśnie miłość, bo to jest wartość. 
Jaka jest nagroda za wierność Chrystusowi?  Nagrodą za wierność jest właśnie ta wierność: „Wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”. Umiejętność zachowania wierności Bogu w każdych okolicznościach, we wszystkich warunkach. 

To takie oko za oko po chrześcijańsku - dobro za dobro, miłość za miłość, wierność za wierność!

Jako Bóg stał się człowiekiem!  Papież Benedykt XVI napisał w pierwszej swojej encyklice: Deus Caritas est – Bóg jest Miłością, że Chrystus „zajął ostatnie miejsce na świecie- krzyż - i właśnie z tą radykalną pokorą odkupił nas i nieustannie nam pomaga” 


Brak komentarzy: