środa, 17 października 2012

facet z raju (cz.2)

Ciąg dalszy myśli rekolekcyjnych.
Dziś o prawdziwej walce mężczyzny...


Mężczyźni lubią – fascynują się walką. Ale najczęściej uciekamy tylko do walk w świecie wirtualnym żyjąc w grach komputerowych.  Dlaczego? Bo czasem bywa tak, że tam się realizujemy, tam zwyciężamy, a w życiu przegrywamy. W świecie wirtualnym jesteśmy herosami, bohaterami, a w życiu co? W życiu jesteśmy cholernymi przegranymi i łajdakami. Ostatnio przychodzi do mnie młody chłopak – dobrze zbudowany, pełen siły i też tak o sobie mówi: wszyscy się mnie boją, drżąa ja co o sobie myślę? - jestem niczym. Na zewnątrz jestem groźny, ale proszę ojca - w środku ja cały drżę jak galareta. Wszyscy mnie podziwiają, a ja sam mówię o sobie - nikt, nic... Goliat, tytan siły i mocy jakiej wielu z nas może jemu pozazdrościć. Tytan siły na zewnątrz, a w środku kraina klęski i rozpaczy, facet, który nie umie sobie poradzić z samym sobą, ze swoimi emocjami. Płaczący po nocach w pokoju, nie mający w ogóle pomysłu na życie. Jak się ratuje - przemocą, udawaniem. Nie wie kim jest, więc udaje tego kim nie jest. Dlatego drodzy faceci, mężczyźni, panowie trzeba nam się dziś zapytać kim jestem, kim powinienem być, jak patrzy na mnie Bóg i zawalczyć o ten obraz prawdziwego mężczyzny - mężczyzny z walecznym sercem. Dziś mamy wielu chłoptasiów, chłopczyków, „casanowów”, „playboy’ów” itd. a tak mało mężczyzn. Panowie -mężczyzn nam w świecie trzeba, takich prawdziwych – którzy potrafią walczyć i kochać, upadać, ale też powstawać, nie idealnych ale prawdziwych. Kiedyś moja bliska znajoma powiedziała mi: wiesz Marek, całe życie szukałam idealnego mężczyznę, a kiedy znalazłam prawdziwego to nie oddam go za żadne skarby na świecie.

Brak komentarzy: