wtorek, 14 sierpnia 2012

zimny albo gorący

Nie lubię pisać o takich sprawach. Wytrzymałem jeden, drugi dzień. Trzeciego dnia postanowiłem zabrać głos w dyskusji na jednym z portali społecznościowych. Oczywiście jako obrońca Kościoła, czyli musiałem być nazwany na różne najgorsze sposoby. Do końca postanowiłem bronić prawdy, ale nikogo to nie obchodziło. Nawet wśród ponad 700 wpisów nie znalazł się żaden moich obronnych tez. Być może katolicy wyjechali sobie na wakacje. Każdy pisał to co chciał, a nie to co myślał. Trudno tam było zobaczyć inteligentne myśli i twórcze dochodzenie do prawdy. Dałem sobie spokój. Jednak dziś miarka się przebrała...



Wszystko zaczęło się od dyskusji nt. pewnej apteki na drzwiach której zawisła kartka z następującą treścią:"Ze względów etycznych apteka nie prowadzi środków antykoncepcyjnych. Mechanizm działania środków antykoncepcyjnych nigdy nie wyklucza działania wczesnoporonnego" - och jaką wielką dyskusję wywołały te słowa -"jak tak można, co za ciemnogród, precz z klerem i cała lawina słów nt. Kościoła, duchowieństwa itp. i oczywiście każde słowo nasączone nieprawdą i jeszcze gorszą nienawiścią. Wszystko to dlatego, że ktoś postanowił w wolnym kraju jasno stanąć wobec nauki Kościoła. Dziś działaczki Ruchu Kobiet, które wspiera pewna partia postępowa wniosły zawiadomienie do Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego oraz Izby Aptekarskiej, bo poczuły się urażone postępowaniem tejże apteki. (tenże artykuł)
Dziś można śmiać się z Kościoła i pluć na niego - jasne można!
Można dziś oczernić duchownego, a potem się nie przyznać, że to była nieprawda - jasne można!
Można wiele rzeczy, ale nie można zabronić zabijać dzieci i ludzi starszych! Oj tego to nie wolno!
Nie wolno przyznać się do tego, że ktoś jest chrześcijaninem i to go do czegoś zobowiązuje - nie wtedy to już jest ciemnogród i zacofany katolicyzm. Nie wolno powiedzieć co jest dobre, a co złe, bo to nie wygodne. Dziś młodzi, którzy chcą żyć w czystości - traktowani są tak jakby postradali zmysły lub co najmniej jak by spadli z kosmosu. Dziś wszystko co mówi Kościół jest śmieszne. Dziś normalne stało się to co nienormalne. Homoseksualiści mogą paradować po ulicach miast Polski i świata, ale farmaceuta nie może wywiesić kartki, że nie będzie sprzedawał środków antykoncepcyjnych, bo to od razu rodzi oburzenie jasno oświeconego społeczeństwa.
I drugi artykuł nt. pracowni WIN-Gallup, która przeprowadziła badania religijności i stwierdziła następującą rzecz: Polacy są antyklerykalni, czy nawet antykościelni, ale nie antychrześcijańscy. Potrafią, jak się zdaje, rozróżnić marność kościelnych instytucji od autentycznej tradycji chrześcijańskiej, której chronią jak oka w głowie.
Czy można być pro-chrześcijańskim będąc antyklerykalnym i antykościelnym? 
Czy można być autentycznym chrześcijaninem i wiernym tradycji, a jednocześnie nie szanując i nie akceptując instytucji, a więc struktur i duchowieństwa, które swe źródło odnajduje w Chrystusie jako Głowie i Apostołach i ich czcigodnych następcach? 
Jak można podejmować badania nt. religii i nie mieć podstawowej wiedzy na jej temat. Jeżeli ktoś jest antyklerykalny czy antykościelny równocześnie jest anty-Chrystusowy. Dlaczego? Bo zaprzecza temu co założył i ustanowił sam Chrystus? To jest jaka,  propaganda która po raz kolejny w sposób bardzo naukowy podzielić nas i oddalić do Boga.

Dlatego dziś Chrystus mówi do każdego z nas: "Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust" (Ap 3,15n)

1 komentarz:

Łowieczka pisze...

no to ciężki temat..

Homoseksualiści to również ludzie, nie narodzili się z wytyczonym celem - zostanę gejem czy lesbijką.

Chrześcijaństwo jest nam dzieciom narzucone - od urodzenia. Sakrament chrztu włącza nas w życie kościoła.
I tu zaczyna się polemika.
Tak - niestety przeprowadziłam już kilka takich rozmów. Ludzie dzielą się na wierzących i nie-wierzących.
Wkurza mnie kiedy ktoś mówi - ja wierzę w Boga, ale nie uznaję takiej instytucji jaką jest kościół. Pozostawię to jednak chociaż tym razem bez komentarza.

W szkołach nie powinno być religii, o chrzcie powinniśmy decydować sami itd. To tematy jakie porusza się dość często. Jako osoba młoda, bo mająca za sobą 20 wiosenek nawróciłam się dopiero 3-4 lata temu, może inaczej, moje nawrócenie rozpoczęło się 3/4 lata temu. Bo cały czas pracuję nad więzią z Panem Bogiem. Cały czas się nawracam. Każdego dnia.
Dziś jestem rodzicom bardzo wdzięczna, że dzięki nim stałam się dzieckiem Bożym, że miałam możliwość przyjęcia pięknych sakramentów, uczestnictwa w lekcji religii. Te wszystkie możliwości sprawiły że poznałam Pana Boga, nadal Go poznaję. I choć w moim domu, w mojej rodzinie jestem jako jedyna wierzącą osobą, to jestem im ogromnie wdzięczna. Gdyby nie ten sakrament 20 lat temu, być może moja droga do Pana byłaby jeszcze trudniejsza niż teraz.

Co do antykoncepcji - moje zdanie raczej jest tu zbędne. Mam własne poglądy a o nich przekonał się nie jeden poznany facet, i niejeden z nich bardzo szybko się poddawał, wycofywał i mówił "BAY". Jakoś mnie to nie boli. Nadal czekam na tego dla którego wiara będzie miała tak wielkie znaczenie jak dla mnie.

Pozdrawiam