czwartek, 7 czerwca 2012

Połamane Ciało

(Mk 14,22-24)
.... A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im mówiąc: Bierzcie, to jest Ciało moje. Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im, i pili z niego wszyscy. I rzekł do nich: To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana....


Zawsze gdy czytam te słowa lub  gdy je wypowiadam przy każdej Eucharystii dochodzi do mnie niezwykła prawda - chleb nim stał się Bożym Ciałem musiał być połamany i rozdany, a jeszcze wcześniej musiała dokonać niezwykła przemiana ziarna zmiażdżonego w chleb. Wino nim stało się Przenajświętszą Krwią musiało przejść przez etap zmiażdżonego winogrona. Niezwykła to droga.

By mogło dokonać się coś wielkiego musi się dokonać zmiażdżenie, połamanie i oddanie w nieswoje ręce. Taki jest Bóg - którego dziś świętujemy, wielbimy, adorujemy i za Którym wędrowaliśmy w ciągu dnia. 

By mogło dokonać się we mnie coś wielkiego muszę też przez to przejść, a może nawet wtedy gdy doświadczam w swoim życiu potłuczenia, miażdżenia i czuję się taki połamany, a może nawet obcy (niezaakceptowany) to jest znak, że Bóg właśnie w tym momencie chce uczynić coś wielkiego z mojego życia. To nie jest koniec! To dopiero początek!
Moje życie, moje ciało dziś może stać się Jego Ciałem.


-----

Polecam Rekolekcje dla potłuczonych, które wygłosił o. Adam Szustak - TU SZUKAJCIE

Brak komentarzy: