poniedziałek, 5 lipca 2010

na ławce myśli roją się

Wiele się dzieje ostatnio w historii życia ludzi. Pośród tłumów zdążających z różańcem w ręku i rozmodlonych zastanawiam się co z nami będzie, co z nami będzie w całej tej sytuacji. Wczorajsze wybory pokazały jacy jesteśmy i jak manipulują nami media-do tego stopnia, że nie zdajemy sobie nawet już z tego sprawy. Szczerze jestem zasmucony wynikiem, tym bardziej, że deklarujemy się jako naród polski-katolicki i wybieramy kogoś, kto w swoim programie wyborczym bardzo wyraźnie sprzeciwia się nauce Kościoła. W tej kwestii chodzi mi o ni vitro. Biskupi bardzo jasno wypowiedzieli się w tej sprawie. Poszukujących odsyłam do wielu wypowiedzi i listów KEP.



i ostatnia myśl zrodzona po odśpiewaniu jednej z pieśni- Daj nam w serca Twego ranie błogosławieństw zdrój jedyny...
z ran wypływają błogosławieństwa-coś jakby kontynuacja jednego z moich postów o akceptacji i pokochaniu akurat tego co najbardziej boli. To właśnie rana staje się miejscem błogosławieństwa. Także moja rana może stać się zdrojem łask, może stać się najpiękniejszym darem od Boga! W ranie spotkam Mistrza. Rana to zdrój łask. Najwięcej Jezus zdziałał na Krzyżu-więcej niż przez 33 lata. To dużo mówi mi i staje się momentem uwielbienia Boga.

3 komentarze:

Monika M. pisze...

"Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. Bądź więc gorliwy i nawróć się! " Ap 3,19, tak mi przyszło na myśl... Pozdrawiam;)

Ewa pisze...

1/ kim naprawdę jesteśmy?

2/ św. Jan Vianney powiedział, że krzyż jest tym, co łączy niebo z ziemią. Tak jest tez życiowo. Jesteśmy na ziemi, ale przez krzyże przybliżamy się do nieba. Tak mi się też nasunęło.

3/ pozdrawiam, a Gliwice płaczą -> deszczowo dziś ;-D

Anonimowy pisze...

Oczywistym wydaje się fakt, że Komorowski nie jest katolikiem jakim się przedstawia czy stara kreować, ale Kaczyński i spółka bynajmniej też nie są "święci" za jakich też chcą uchodzić.