czwartek, 6 maja 2010

anty-depresja

Czytając tę litanię o pokorę i próbując się nią modlić, zobaczyłem i odkryłem, że mogę jej nadać drugą nazwę:litania antydepresyjna. tyle w niej spokoju i tyle w niej pokory, a jednocześnie więcej obecności Bożej niż mojej, ludzkiej....



a dziś miałem taki dziwny dzień. pełen jakichś sprzeczności. wiele też chodziłem po lekarzach, z moją chorobą "głosową", na szczęście powoli już lepiej. ale nauczyło mnie to też wiele.

idąc po mieście, nie chciało mi się wracać, a jednocześnie chciałem jak najszybciej wrócić i nigdzie nie wychodzić. potrzebowałem rozmowy, a jednocześnie jej nie chciałem. a wiele żalu wylewałem i wypominałem sobie i innych.

wieczór był przełomem, a teraz myślę, że jest OK.
a pomogła mi właśnie w tym ta litania antydepresyjna.


świat jest pełen ludzi. mnóstwo mamy znajomych, ale czy nie jest tak, że większa część z nich jest jak drapieżnicy i przypominają sobie oni o nas tylko wtedy, gdy jesteśmy im potrzebni. a w pozostałych wypadkach zapominają o nas.

jak bardzo i często brakuje nam zwykłej rozmowy, zwykłego uśmiechu, zwykłej obecności, bez nadzwyczajności, po prostu być i nic więcej....

dobrze jest, że gdy nas ludzie opuszczą to jest Bóg, który zawsze jest
dobrze, że są tacy, którzy nas nigdy nie opuszczą
choć czasem wyśmieją to jednak wysłuchają i zawsze są
dzięki wam ludziska, za to, że jesteście...
dzięki, że są tacy, dla których jestem i że są tacy, którzy są dla mnie
i wiem że są i że mogę im się wypłakać
i wyżalić.....

dobrze, że jesteście wszyscy!!!!!!
dzięki Bogu, że jesteście!!!

1 komentarz:

San. pisze...

dobrze, że Brat jest! :)
a litania z poprzedniego posta - wspaniała... myślę, że mi też się przyda, więc podkradam ;)
pozdr.! <><