piątek, 5 marca 2010

pascha

notatkę tematyczną, którą zapowiedziałem w ostatniej notce rozpoczynam od dosyć może nietypowego zasłuchania się w mijający czas, uciekający nam przez palce i refren słów - a miało być tak pięknie, miało nie wiać w oczy nam itd. itd.

iść pod prąd, iść pod górę i wciąż w stronę strumienia
ożywczego strumienia, płynącego ze źródła,
gdzie życie bierze swój początek to nie lada wyzwanie
wyzwanie trudne ale i piękne, bo to co piękne
tak zresztą ja róże
zawsze otoczone jest trudem, kolcami cierpieniami
by poznać piękno trzeba nam też wpierw przejść przez cierpienie
i to nie są banalne słowa
ja starzec, 26-letni piszę te słowa mając już na karku wiele wydarzeń
niosąc ze sobą swe życie, które przybierało, przybiera i wciąż będzie nabierało nowych barw i kolorów o fantastycznych odcieniach i jak to się mówi dziś modnie-deseniach ;)
i to jest piękne
jednak nie o tym chcę dziś pisać.
bo tematem wprowadzających w pewną myśl, która jak życie będzie się przewijała
jest PASCHA, a więc przejście, ale również jak patrzymy na języki starożytne i zaczniemy tłumaczyć to słowo to znajdziemy znaczenia takie jak: utykać i przeskakiwać, podskakiwać i przechodzić.
pascha dokonuje się dziś - w sercu wierzących.
jeżeli więc chcesz wyruszyć w drogę w stronę strumienia gdzie życie ma swój początek musisz przeżyć swą paschę, swoje przejść ze śmierci do życia, gdzie dokona się swoisty exodus.
jeżeli chcesz iść to pascha jest twoją bramą do raju, do krainy mlekiem i miodem płynącej
gdzie jest Bóg i Jego szczęście. to jest początek przygody-pascha......

daj Boże siłę
uczynić pierwszy krok
a wtedy wszystko będzie lżejsze
bo z Tobą
każdy krzyż
i cierpienie
nie tylko ma sens
ale zawsze jest bramą
do nieba

5 komentarzy:

Sandra pisze...

"ja starzec, 26-letni" xDD
o nie, znowuuu dywagacje człowieka u schyłku życia! :P
dziwne, że Brat nadal żyje, dla mnie to niepojęte! w takim wieku!


:P

Beata pisze...

wszystko od tego za co uważamy cierpienie.. czy za cos strasznego, z czym nie można sobie poradzić, czy też za coś, co jest znakiem miłości Boga i co służy ku naszemu dobru.. :)

Monika M. pisze...

Mnie osobiście przy czytaniu tego posta przyszedł na myśl "Tryptyk Rzymski", a raczej początkowa jego część, a mianowicie "Żródło", do którego to fragmentu mam ogromny sentyment... Pozdrawiam.

Monika M. pisze...

o, widzę, że CSsR, zatem tym bardziej pozdrawiam ;]

Liam pisze...

Cóż, dróg do Boga jest wiele. Pewnie tyle samo, co ludzi na świecie. Jeden będzie skakał, drugi kroczył dostojnie, a trzeci przekradnie się opłotkami :)