czwartek, 2 kwietnia 2009

„Krzyżu Święty”


1. Krzyżu święty nade wszystko, * Drzewo przenajszlachetniejsze! * W żadnym lesie takie nie jest, * Jedno na którym sam Bóg jest. * Słodkie drzewo, słodkie gwoździe, * Rozkoszny owoc nosiło.

2. Skłoń gałązki, drzewo święte, * Ulżyj członkom tak rozpiętym, * Odmień teraz oną srogość, * Którąś miało z przyrodzenia. * Spuść lekkuchno i cichuchno * Ciało Króla niebieskiego.

3. Tyś samo było dostojne * Nosić światowe zbawienie, * Przez cię przewóz jest naprawion * Światu, który był zagubion, * Który święta Krew polała, * Co z Baranka wypływała.

4. W jasłkach leżąc, gdy tam płakał, * Już tam był wszystko oglądał, * Iż tak haniebnie umrzeć miał, * Gdy wszystek świat odkupić miał; * W on czas między zwierzętami, * A teraz między łotrami.

5. Niesłychana to jest dobroć * Za kogo na krzyżu umrzeć. * Któż to może dziś wykonać, * Za kogo swoją duszę dać? * Sam to Pan Jezus wykonał, * Bo nas wiernie umiłował.

6. Nędzne by to serce było, * Co by dziś nie zapłakało, * Widząc Stworzyciela swego * Na krzyżu zawieszonego, * Na słońcu upieczonego * Baranka wielkanocnego.

7. Maryja Matka patrzała * Na członki, które powiła, * A powiwszy całowała, * Z tego wielką radość miała; * Teraz je widzi sczerniałe, * Żyły, stawy w Nim porwane.

8. Nie był taki ani będzie * Żadnemu smutek na świecie, * Jaki czysta Panna miała * W on czas, kiedy narzekała: * Nędzna ja sierota dzisiaj, * Do kogóż się ja skłonić mam?

9. Jednegom Synaczka miała, * Com Go z nieba być poznała, * I Tegom już postradała * Jednom się sama została; * Ciężki ból cierpi me serce, * Od żalu mi się rozsieść chce.

10. W radościm Go porodziła, * Smutku żadnegom nie miała, * A teraz wszystkie boleści * Dręczą mnie dziś bez litości; * Obymże ja to mogła mieć, * Żebym mogła teraz umrzeć.

11. Byś mi Synu nisko wisiał, * Wżdybyś z mnie jaką pomoc miał, * Głowę bym Twoją podparła, * Krew zsiadłą z lica otarła, * Ale Cię nie mogę dosiąc, * Tobie, Synu, nic dopomóc.

12. Anielskie słowa się mienią, * Symeonowe się pełnią; * On mówił: Pełnaś miłości, * A jam dziś pełna gorzkości. * Symeon mi to powiedział, * Iż me serce miecz przebóść miał.

13. Ni ja ojca, matki, brata, * Ni żadnego przyjaciela, * Skądże pocieszenie mam mieć, * Wolałabym stokroć umrzeć * Niż widzieć żołnierza złego, * Co przebił bok Syna mego.

14. Matki, co synaczki macie * Jako się w nich wy kochacie, * Kiedy wam jeden z nich umrze, * Ciężki ból ma wasze serce; * Cóż ja, com miała jednego, * Już nie będę mieć inszego!

15. O niestetyż, miły Panie, * Toć niemałe rozłączenie, * Przedtem było miłowanie, * A teraz ciężkie wzdychanie; * Czemuż, Boże Ojcze, nie dbasz, * O Synaczka pieczy nie masz?

16. Którzy tej Pannie służycie, * Smutki jej rozmyśliwajcie, * Jako często omdlewała, * Często na ziemię padała; * Przez te smutki, któreś miała, * Uprośże nam wieczną chwałę. Amen.

Brak komentarzy: