niedziela, 27 grudnia 2009

święta

w święta Bóg się narodził...

a ja chyba swoim wyborem zgasiłem
gwiazdę świecącą nad stajenką
Gdzieś w oddali
pali się nowe światło....
muszę tam iść i znów je przyjąć do siebie....

Bóg się rodzi
moc truchleje
serca stają się na nowo ciepłe....

poniedziałek, 21 grudnia 2009

tęsknota


ile razy zastanawiam się na moją wiarą
nad tym jak ona wygląda
czego mi w niej brakuje
co muszę jeszcze zrobić
to zawsze koniec końców dochodzę do momentu
tęsknoty za Bogiem

piątek, 18 grudnia 2009

wtorek, 8 grudnia 2009

życie jest różne
lecz chyba najważniejsze jest by iść
by trwać

pomimo tego wszystkiego

tak się cieszyłem
że w końcu wiele spraw się zmieni
ale cóż nie łatwo jest

są tacy, którzy przeszkadzają
bo ich zazdrość zżera
a bo za mnie to było tak i tak
jak ja byłem na Twoim miejscu to robiłem to i to
ja to nie miałem tego i tego....


lecz chyba trzeba trwać
nie uciekać
nie zostawiać tego
tylko iść
bo tak powiedział Ten
który twórcą słowa jest...


pomimo-iść.. do przodu

a tak sobie

Gdzieś tak rok temu zacząłem pisać mojego bloga. Inspiracją stało się wyjątkowe święto, które dziś przypada - Niepokalane Poczęcie, a więc inspiracją stała się Maryja. Tak jak ona w cichości tak ja w świecie internetowego chaosu pragnę choć trochę od czasu do czasu napisać kilka słów....
dzięki wam, którzy to czytacie
przepraszam jeżeli kogoś uraziłem

czwartek, 3 grudnia 2009

Świat na Ciebie czeka

Świat na Ciebie czeka, Panie,
Jak na sen zmęczony dzień.
Tak jak miłość na spotkanie,
Jak na deszcz kwiatów cień.

To jest nasze radosne czekanie,
Choć fioletem zasnute są dni.
Teraz Gabriel, Nazaret i Maria,
A w Betlejem ta noc jeszcze śpi.

Oto idzie silniejszy ode mnie,
"Żem niegodny sandałów Mu nieść".
I w te dni, co nam płyną po kropli
Wleje życia nowego treść.

Świat na Ciebie czeka

Źródło: www.giszowiec.org
"Cantate Deo 2" nr 69, wydanie powielaczowe, s. 72
Warszawa - Gorzów 1980 r.

środa, 25 listopada 2009

Współczesna cena życia


Patrzę i się nie mogę napatrzeć na to wszystko co się wokół mnie dzieje. Słucham i nie mogę się nadziwić – zdarza się, że zdziwienie przyjmuje odcień pozytywny, nie wiem czemu jednak coraz częściej me zdziwienie staje się negatywne.

Gdzieś w oddali, a jednocześnie blisko, bo w moim sercu wybrzmiewają słowa, które były i nadal są zdziwieniem pozytywnym i jednocześnie głosem, który zagłuszyć nie mogę. Słowa te wypowiedziane zostały prawie 10 lat temu przez tak bardzo kochanego przez Polaków papieża, Jana Pawła II. Słowa te jakby związane były z niezwykłym jubileuszem 2000 lat chrześcijaństwa, a więc historią naszą rozpoczętą kiedyś na ziemi palestyńskiej przez Chrystusa. Historia, która stała się drogą naznaczoną przez niezwykły znak. Krzyż stał się znakiem dla chrześcijan, a więc dla Kościoła, dla nas wszystkich. W tym klimacie święta i dziękczynienia za dar wiary papież, dziś już sługa boży, jutro może już błogosławiony lub święty wypowiada niezwykłe słowa o nowym męczeństwie współczesnego człowieka. Chrystus nie wymaga dziś od was męczeńskiego oddawania życia, nie wymaga śmierci, ale chce od was wiarygodnego świadectwa, co przecież jest trudniejsze czasem niż śmierć w obronie wiary.

Patrzę, słyszę, widzę i znajduję poniekąd odpowiedź na moje pytanie. Jaka jest cena życia? Jaka jest wartość mojego bycia? Kim tak naprawdę jestem? Co mam robić? Czy oby słuchać tego co mówią inni i wszystko zdobywać, nawet po przysłowiowych trupach? Czy naprawdę muszę żebrać, by mnie inni akceptowali, doceniali? Czy naprawdę muszę robić z siebie idiotę i wymuszać na innych szacunek, podziw? Czy rzeczywiście to jest sensowne by manipulować innymi, szantażować zakłamanymi łzami i wzruszeniem wyuczonym gdzieś przez specjalistów w szkole teatralnej? Czy takie ma być życie? Czy rzeczywiście Ci którzy są uczciwi, nie wymuszają niczego na innych są gorsi? Czy Ci, którzy mają wartości są gorsi? I wiele innych pytań nasuwa mi się tutaj i na nie wszystkie gdzieś w oddali, a jednocześnie blisko słyszę odpowiedź w głębi mojego serca.

W oczach Boga jest cenny! To chyba wystarczy. Choćby inni Tobą pogardzali to wiedz, że jest Ktoś i to nie jest bajka ani sen, ale rzeczywistość. Ten ktoś szaleje za Tobą. Co więcej – On już oszalał z miłości do Ciebie. To Bóg, który każdego dnia łagodnym szeptem mówi Ci do ucha subtelnie: Kocham Cię! Niech to Ci wystarczy, bo to jest max informacji o sobie, które możesz usłyszeć każdego dnia! Jesteś cenny, bo zostałeś wykupiony krwią Chrystusa i na zawsze już należysz do Niego.


czwartek, 19 listopada 2009

wciąż szukamy....

Nie mamy już miejsca stałego
Wśród wszystkich zakątków tej ziemi.
Szukamy wciąż miejsca stałego,
Wciąż do nowego dążymy.

Ale przyjdzie taki dzień,
Gdy zapuka do ciebie Ktoś,
Wówczas powie ci: Odnalazłeś swój dom,
Dom spotkania Miłości.

Będzie to piękne spotkanie,
Spotkanie, którego nie zna nikt,
Będzie to przebywanie
Na zawsze i po wieczne dni.
Jasność stanie przed tobą
I ciemność na zawsze przeminie.
Pan wyjdzie na to spotkanie
W jedynej dla ciebie godzinie. 
 
(tekst zapożyczony z internetu)

sobota, 3 października 2009

Błogosławieństwa w każdym czasie

Błogosławieni, którzy umieją śmiać się z samych siebie – nie przestaną nigdy się bawić. 
Błogosławieni, którzy umieją odróżniać mały kamień od wysokiej góry – unikną wielu przykrości. 
Błogosławieni, którzy umieją słuchać i milczeć – nauczą się wielu rzeczy nowych. 
Błogosławieni, którzy są wrażliwi na prośby i potrzeby innych – będą krzewicielami radości. 
Błogosławieni, wy, którzy umiecie strzec z wielką uwagą rzeczy małych i ze spokojem rzeczy bardzo ważnych – daleko zajdziecie w życiu. 
Błogosławieni, wy, którzy umiecie tłumaczyć na dobre, nawet wbrew pozorom, postawy i czyny innych – będziecie uznani za naiwnych, ale taka jest cena miłości. 
Błogosławieni, którzy wpierw pomyślą, zanim coś zrobią, i wpierw się pomodlą, zanim coś pomyślą – unikną wielu błędów i niedorzeczności. 
Błogosławieni jesteście zwłaszcza wy, którzy umiecie z pomocą Ducha rozpoznawać Pana we wszystkich spotykanych ludziach – znaleźliście prawdziwe światło i prawdziwy pokój – przedsmak nieba.
Anonim

sobota, 26 września 2009

można

Można upasć i wstać
zdradzić i znów pokochać
odejsć i wrócić
umrzeć by znów żyć
wycofać się by znów isć na przodzie

można

trzeba

można też nie kochać
można też umierać
i nie wracać z powrotem
można isć nie wiadomo gdzie -przed siebie
do nikąd

można

nie trzeba

nie wiem
którą mam isć drogą
nie wiem który wybrać kierunek

bo upadam
a nie chcę tak więcej
zbyt mocne te upadki
zbyt mocno mnie upadlają...
Jezus coraz niżej-szatan coraz wyżej
a ja tak nie chcę.... nie umiem
nie mam sił

można upasć
można zdradzić
odejsć
uderzyć

nie umiem jednak tak żyć
więc wołam jak slepiec, jak trędowaty
bo cuchnie grzechem ode mnie
moj aniol stróż nie może już wytrzymać
palcami zatyka swój nos-tak cuchną me grzechy

nie umiem tak żyć
więc wołam jak slepiec, jak trędowaty, jak umarły, ktory leży w grobie
szukam w swym sercu życia
a można tam już go nie ma.....

nie umiem tak żyć więc wołam:

JEZUSIE
JEZUSIE
JEZUSIE, SYNU DAWIDA-ULITUJ SIĘ NADE MNĄ.... ULITUJ SIĘ!

nie umiem tak zyć
i choć chcę inaczej
inaczej mi to wychodzi
i wciąż upadam

znowu sobie obiecalem
obiecalem też Jemu - memu Bogu
ale nie dotrzymałem slowa

bo wciaż jestem za słaby
więc wolam- Jezu, ratuj!


można upasć,zdradzić.......................

ale powrót należy tylko do Jezusa
sam nie powróce
tylko z Nim
tylko dla Niego.....


tak można żyć!!!
tak trzeba zyć!!!

niedziela, 6 września 2009

komentarz do dzisiejszej ewangelii

Dzis wyjatkowo zapraszam na bloga Karoliny, by przeczytać fragment ewangelii, któą na dzień dzisiejszy daje nam liturgia i piękny do niej komentarz...
zapraszam1

http://bez-mapy.blog.onet.pl/Effatha,2,ID390673179,n

wtorek, 1 września 2009

do czego powołany - do czuwania

(1) Nie muszę wam, bracia, pisać o dniu lub o godzinie. (2) Sami bowiem wiecie dobrze, że dzień Pański przyjdzie jak złodziej nocą. (3) Gdy ludzie będą mówić, że panuje pokój i całkowite bezpieczeństwo, to wtedy właśnie spadnie na nich niespodziewana zagłada, tak jak [nagle] przychodzą bóle na niewiastę brzemienną. Nie zdołają już ujść przed nimi. (4) Ale wy, bracia, nie żyjecie przecież w ciemnościach, by ów dzień miał was zaskoczyć jak złodziej. (5) Wszyscy bowiem jesteście dziećmi światłości i dnia. Nie pozostajemy pod władzą nocy ani ciemności. (6) Tak więc nie powinniśmy trwać w uśpieniu jak wielu innych; musimy być czujni i trzeźwi.  (9) Nie przeznaczył nas przecież Bóg na przedmiot swego zagniewania, lecz do osiągnięcia zbawienia przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, (10) który za nas umarł po to, abyśmy czy to jako żywi, czy jako umarli zawsze razem z Nim żyli. (11) Dlatego podnoście się wzajemnie na duchu i budujcie jedni drugich, tak jak to zresztą już czynicie.
(1 List do Tesaloniczan 5:1-6. 9-11, Biblia Warszawsko-Praska)
(31) A potem przyszedł do Kafarnaum, miasta w Galilei, i tam nauczał ich w szabat. (32) I podziwiali wszyscy Jego naukę, bo towarzyszyło jej poczucie mocy. (33) Był raz w synagodze człowiek mający ducha nieczystego, który wykrzykiwał donośnym głosem. (34) Co Tobie do nas, Jezusie Nazareński? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kim jesteś, Święty Boży. (35) A Jezus skarcił go mówiąc: Zamilcz i wyjdź z niego! Wtedy zły duch, powaliwszy go na ziemię, wyszedł z niego i nie wyrządził mu żadnej krzywdy. (36) A wszystkich ogarnęło zdumienie i mówili między sobą: A cóż to za słowa, że z taką powagą i siłą wydaje nimi rozkazy złym duchom, i te wychodzą? (37) I rozchodziła się wieść o Nim po całej okolicy.
(Ew. Łukasza 4:31-37, Biblia Warszawsko-Praska)
 
 
 

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

zadanie dla komandosów!

(16) I przyszedł do Nazaretu, gdzie się wychowywał. Według swego zwyczaju, wstąpił w szabat do synagogi i stanął, aby czytać. (17) Podano Mu księgę proroka Izajasza. Otworzył księgę i znalazł miejsce, w którym było napisane:
 (18) Duch Pana spoczął na mnie, gdyż namaścił mnie.
I posłał mnie, abym głosił ubogim dobrą nowinę,
bym uwięzionym przepowiadał wolność,
a niewidomym możność widzenia;
abym uciśnionych puszczał na wolność,
(19) ogłaszając rok łaskawości Pańskiej.
(20) A potem zamknąwszy księgę oddał ją słudze i usiadł. A oczy wszystkich, którzy się znajdowali w synagodze, były zwrócone na Niego. (21) On zaś tak zaczął do nich mówić: Oto dziś spełniły się dopiero co usłyszane przez was słowa Pisma. (22) I przyświadczali Mu wszyscy, podziwiając wdzięk, który się krył w słowach przez Niego wypowiadanych. I mówili: Czyż nie jest to syn Józefa? (23) Wtedy On im powiedział: Z pewnością przypomnicie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie. Dokonaj i w swojej ojczyźnie tego, co uczyniłeś, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum. (24) I powiedział dalej: Zaprawdę mówię wam, iż żaden prorok nie jest przyjmowany dobrze w swojej ojczyźnie. (25) Wiele wdów – mówię wam szczerze – było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy to niebo zamknęło się na okres trzech lat i sześciu miesięcy i głód zapanował na całej ziemi. (26) A jednak do żadnej z nich nie był posłany Eliasz, tylko do wdowy z Sarepty pod Sydonem. (27) I wielu również było trędowatych w Izraelu za czasów proroka Elizeusza, lecz żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Naaman Syryjczyk. (28) Usłyszawszy to, wszyscy w synagodze zapłonęli gniewem, (29) potem zerwali się, wywlekli Go poza miasto, aż na sam szczyt góry, na której było zbudowane ich miasto – aby Go stamtąd strącić w przepaść. (30) Lecz On przeszedłszy pośród nich oddalił się.Jezus w synagodze w Kafarnaum.
(Ew. Łukasza 4:16-30, Biblia Warszawsko-Praska)
Tak słuchać Boga by Go usłyszeć. Tak słuchać, by te słowa stawały się życiem. Tak słuchać, by żadne słowo nie umkneło i każde słowo było jak szczypta miodu na usta, jak drogocenne złoto. Pozwól Boże, bym tak nauczył się słuchać Ciebie. Pozwól Stwórco, bym mógł usłyszeć Ciebie i tylko Ciebie. Daj mi usłyszeć twój głos, bo On jest słodki.... Duchu Swięty, Duchu Prawdy, Duchu Miłosci. Amen
Poważne zadanie dzis daje Mi, Tobie też ! Bóg. To słowo odnosci się do nas! Dzis przychodzi Jezus do Nazaretu, do miejsca gdzie się wychował, a więc do mojego życia. Niesamowity dzień. Jezus przychodzi tam, gdzie jest Jego miejsce, przychodzi do mnie! Kurde czy jestem przygotowany, czy jestem gotów by Go przyjąć ......... poczekaj, tylko sobie posprzątam w moim życiu... no i nie pozwalaj sobie za dużo, tylko bez wypominania mi, że zbyt mała jest ma wiara, bo to jest tylko moja sprawa i nikt nie ma prawa by się do tego wtrącać!
Tak często mówię, tak często postepuje i mówie też to do najbliższych-to jest moje życie! Nie wtrącajcie się do mnie i do mojego życia!
A Jezus otwiera księge i zaczyna czytać. Otwiera moją księgę życia i zleca mi zadanie na całe życie bym szedł tam gdzie są:
ubodzy - spragnieni Dobrej Nowiny
uwięzieni przez fałszywą "wolnosc", która zamiast ich wyzwalać to ich zniewala
niewidomi, niewidzący bo tak "ten piękny wiat" ich oslepił, pieniądz ich olepił, władza ich olepiła, fałszywa miłosć ich oslepiła, seks ich oslepił, handel ludźmi, cos co niby ponoc ma byc tolerancją, ale nią nie jest w rzeczywistosci....
i mam ich to tych co są ucisnieni przez system polityczny, przez innych, przez najbliższych... taki paradoks....
ale odwagi Bóg rządzi wszystkich
idziemy w imię Pana naszego
w Jego imię walczymy
i dokonujemy zwyciestwa nad szatanem!
Diabeł dostaje po twarzy!!!!




http://xpatkax.wrzuta.pl/audio/aHWlSI9cvAO/02_duch_panski_nade_mna

niedziela, 30 sierpnia 2009

pustka

Kolejna niedziela. Chciałem co znowu napisać. W myslach mam wsyztsko poukładane, a gdy siadam, by napisać kilka słów nagle pojawia się w głowie pustka.
Niech to co miało wybrzmieć wypełni pustka, a w pustce niech wybrzmi Bóg!
On jest Pełnią!

sobota, 29 sierpnia 2009

słowo niedzielne

(Mk 7,1-8.14-15.21-23)


Zebrali się u Niego faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I /gdy wrócą/ z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych /zwyczajów/, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami? Odpowiedział im: Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, /dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie/. Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumiejcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym.
 
 

Oto dar dla swiata- Eucharystia!

"Ponieważ w dzisiejszych czasach, niestety, są osoby, które porywają Jezusa, by "używać" Go do satanistycznych "czarnych mszy" - widzimy, że Jezus na nowo wydaje się w ręce "Judaszów". Jezus chce stanąć po stronie tych wszystkich, którzy są porywani, dzieli ich los, zwłaszcza przeżywających najstraszniejszy dramat dzisiejszych czasów czyli seksualny handel dziećmi w obliczu obojętności świata, gdy dzieci są sprzedawane i traktowane jak przedmioty. Jezus w Eucharystii staje obok nich, pozwala się porywać, Hostia nie "ucieka", nie znika z rąk świętokradczych, wydaje siebie jak podczas swej męki. Oto najwyższy przejaw miłosierdzia - aż po dzielenie losu ludzi traktowanych jak przedmioty."
o. Daniel Ange

piątek, 28 sierpnia 2009

Budka Suflera - Kolęda rozterek

Budka Suflera - Kolęda rozterek


Łoskot ostatniej z bram

Ostatni niknie przechodzień

W stronę spokojnych mórz

Rusza srebrny żaglowiec



A jeden maszt to jest wiara

A drugi to nadzieja

Zostałem na nabrzeżu

Mnie na pokładzie nie ma



Cudnie prostą melodię

Próbuje mróz na szybach

Za koronkową mgłą

Misterium się rozgrywa



A tutaj na rozdrożu

Samotność wciąż szaleje

I nijak stąd do wiary

I nijak do nadziei



Motyw - złego snu

nogi skuwa lód

zapraszali wszak

- uśmiechnąć się

- wyciągnąć dłoń

- zejść



Żaglował ktoś - sobie tobą

Mówiąc tylko ty - ty i twój rozum

I dryfujesz tak - człowiek bezludny

- prosił wszak

- uśmiechnij się

- wejdź



Przecież musi być stół

I dobre oczy nad stołem

Ulica kręta w dół

I łuna nad kościołem



Dotyk dziwnie znajomy

Coś jak dziecięcy pokój

Jedna dłoń jego to dobroć

Druga dłoń jego to spokój



Przecież musi być stół

I dobre oczy nad stołem

Ulica kręta w dół

I łuna nad kościołem



Cóż tam ten tłum dostrzega

Trwający w zachwyceniu

Coś mówi - spróbuj z nimi

Coś mówi - zostań w cieniu.

No to dzis - nie ma żartów...

(1 Tes 4,1-8)

(1) Na koniec, bracia, prosimy was i polecamy wam bardzo stanowczo w imię Pana Jezusa, abyście – zgodnie z waszym dotychczasowym postępowaniem stawali się coraz bardziej doskonałymi, stosownie do pouczeń, które otrzymaliście od nas w sprawie doskonalenia się duchowego i przypodobania się Bogu. (2) Wiecie przecież, jakie to zalecenia przekazaliśmy wam przez Pana Jezusa. (3) Otóż Bóg chce, żebyście byli świętymi, to znaczy, żebyście unikali rozpusty, (4) by każdy z was umiał utrzymać swe ciało w świętości i czci, (5) a nie poddawał się pożądliwym namiętnościom, jak to czynią poganie, którzy nie znają Boga. (6) W tych sprawach niech nikt nie dopuszcza się żadnych wykroczeń ani nie próbuje oszukiwać swego brata, gdyż powiedzieliśmy wam to już i przestrzegaliśmy was z całą stanowczością, że Pan sam wymierzy surową karę za wszystkie takie występki. (7) Powołał nas bowiem Bóg nie do rozpusty, lecz do świętości. (8) Tak więc kto odrzuca to pouczenie, odrzuca nie tylko człowieka, lecz Boga, który jest dawcą Ducha Świętego.

(Mt 25,1-13)

(1) Wówczas z królestwem niebieskim będzie tak, jak z dziesięcioma pannami, które wziąwszy swe lampy wyszły na spotkanie oblubieńca. (2) Pięć z nich było mądrych, a pięć głupich. (3) Otóż owe głupie, wziąwszy ze sobą lampy, nie zabrały oleju; (4) mądre zaś, biorąc lampy, zabrały również i olej w naczyniach. (5) A gdy oblubieniec się opóźniał, wszystkie ogarnęło znużenie i posnęły. (6) Lecz o północy dał się słyszeć krzyk: Oto oblubieniec! Wychodźcie naprzeciw. (7) Obudziły się tedy wszystkie panny i poczęły opatrywać swoje lampy. (8) I powiedziały panny głupie do mądrych: Dajcie nam oleju, bo gasną nam lampy. (9) Ale te odpowiedziały: Nie, bo może nie starczyć ani dla nas, ani dla was. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie. (10) A gdy one odeszły, nadszedł oblubieniec. Wówczas te, które były gotowe, weszły z nim do sali biesiadnej i zamknięto drzwi. (11) Przyszły wreszcie pozostałe panny i zaczęły wołać: Panie, Panie, otwórz nam. (12) Lecz on odpowiedział: Zaprawdę mówię wam, nie znam was. (13) Czuwajcie więc, bo nie znacie ani dnia, ani godziny.


(fragmenty zaczerpnięte z Biblii Warszawsko-Praskiej)


No dzisiejsze słowo jest mocne. Gdy je zacząłem czytać rano, by przygotować się na liturgii to mną wstrząsneło, a o ile bardziej serce mi biło gdy je czytałem podczas samej Eucharystii. I zacząłem się bić w piersi. Czytałem swój rachunek sumienia. Mój grzech nie jest moją tylko sprawą. Moim upadkiem oszukuje brata z którym żyję w jednej wspólnocie Koscioła. Grzechem obrażam mego brata. Obrażam Boga, ranię Go i ranię mego brata. Kto z nas sobie z tego sprawę. Do mnie tak naprawdę te słowa doszły dopiero dzisiaj...
Ja to ciało i dusza-to cały ja. Moja swiętosc to swietosc mej duszy i mego ciała... oj jak mało zastanawiamy sie nad tymi naszymi ciałami. I mysli, gesty, słowa....To co mówi apostoł wyraża dużo, choć w słowa nie można tego jakos ubrac...
Czuwanie to odpowiedź na rozterki. To sposób na swietosc..... a więc co....

czwartek, 27 sierpnia 2009

oby droge do was utorował nam sam Bóg!

(7) Doznaliśmy, dzięki wam, bracia, prawdziwej pociechy głównie z powodu wiary, w której trwacie mimo waszych niedostatków i naszego ucisku. (8) Teraz bowiem – gdyśmy się dowiedzieli, że jesteście wierni Panu i w nas wstąpił nowy duch. (9) Już nawet nie wiemy, jak mamy dziękować Bogu za ową radość, którą przeżywamy z powodu was przed Bogiem. (10) Nadal modlimy się gorąco we dnie i w nocy, abyśmy mogli wreszcie zobaczyć was osobiście i uzupełnić to, czego jeszcze niedostaje waszej wierze. (11) Obyż drogę do was utorował nam sam Bóg Ojciec nasz i Pan nasz Jezus! (12) Pan niech też sprawia, aby było was coraz więcej, aby miłość – ta wasza wzajemna i miłość do wszystkich ludzi – stawała się coraz większa i aby była wreszcie taka jak nasza miłość do was; (13) aby umacniały się coraz bardziej wasze serca, iżbyście byli doskonali i bez zarzutu wobec Boga Ojca naszego w dzień przyjścia Pana naszego Jezusa wraz ze wszystkimi, którzy do Niego należą.

(1 List do Tesaloniczan 3:7-13, Biblia Warszawsko-Praska)

(42) Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia, w którym Pan wasz przyjdzie. (43) I nad tym się też zastanówcie: Gdyby gospodarz domu wiedział, o której godzinie w nocy przyjdzie złodziej, czuwałby i nie dopuściłby do tego, by się włamano do jego mieszkania. (44) Dlatego też i wy bądźcie gotowi, bo Syn Człowieczy przyjdzie w chwili, której nie przewidujecie. (45) Któż jest owym sługą wiernym i mądrym, którego pan postawił nad ludźmi swojego domu po to, by im dawał pożywienie w odpowiednim czasie? (46) Szczęśliwy ten sługa, którego pan, wracając, spotka przy tym zajęciu. (47) Zaprawdę mówię wam: uczyni go zarządcą wszystkich swoich majętności. (48) Lecz jeśli ów sługa powie sobie w duchu: Mój pan opóźnia się – (49) a potem zacznie bić swoich towarzyszy oraz jeść i pić w towarzystwie pijaków, (50) to pan takiego sługi, przyszedłszy w dzień, kiedy ten się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna, (51) każe go dotkliwie ukarać i wyrzuci między obłudników. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

(Ew. Mateusza 24:42-51, Biblia Warszawsko-Praska)



Gdyby ktoś chciał sie podzilić komentarzem-byłbym wdzięczny...

środa, 26 sierpnia 2009

komentarz do ewangelii dnia


(1) Trzeciego dnia odbywały się gody weselne w Kanie Galilejskiej. Była tam Matka Jezusa. (2) Zaproszono również na gody Jezusa i Jego uczniów. (3) A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: Nie mają już wina. (4) Odpowiedział jej Jezusa: Cóż Mnie i tobie [do tego], niewiasto? [Zresztą] czyż nie nadeszła jeszcze moja godzina? (5) Wtedy Matka Jezusa rzekła do sług [weselnych]: Uczyńcie wszystko, cokolwiek wam nakaże. (6) A stało tam sześć stągwi kamiennych, które służyły do żydowskich obmyć, i każda z nich mogła pomieścić dwie lub trzy miary. (7) Powiedział tedy Jezus: Napełnijcie stągwie wodą. I napełnili je aż po brzegi. (8) Potem powiedział do nich: Zaczerpnijcie teraz i zanieście gospodarzowi wesela. I zanieśli. (9) A gospodarz wesela, gdy tylko skosztował wody, która stała się winem on sam nie wiedział, skąd pochodziło wino, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli wezwał do siebie oblubieńca (10) i powiedział: Każdy człowiek podaje najpierw dobre wino, a gorsze dopiero wtedy, gdy [wszyscy] już trochę się napiją. Ty zaś zachowałeś dobre wino aż dotąd. (11) Tak oto w Kanie Galilejskiej zaczął Jezus czynić cuda. Objawił wtedy swoją chwałę i uwierzyli weń Jego uczniowie. (12) A potem On, Jego Matka, bracia i uczniowie udali się do Kafarnaum, gdzie pozostali przez kilka dni. (13) Tymczasem, ponieważ zbliżała się uroczystość Paschy żydowskiej, Jezus przybył do Jerozolimy.

(Ew. Jana 2:1-13, Biblia Warszawsko-Praska)


Jaka dziś piękna uroczystość. Matki Bożej Częstochowskiej - Mamy Narodu Polskiego.
Tego dnia, zresztą jak zawsze liturgia podarowuje nam niezwykły skarb, składając na stół słowa fragment ewangelii Janowej. Kościół w ten sposób pragnie nas zaprosić do nakamienia się słowem samego Boga. To słowo nas oczyszcza. To słowo przygotowuje nas na przyjęcie skarbu jakiego nigdy nie podaruje nam swiat - Ciała i Krwi Chrystusa. Pożywienia na wieki....

Odbywa się wesele w Kanie Galilejskiej. Kraina Galilejska to moje, twoje miejsce gdzie mieszkamy. Galilea to mój dom, moja kraina, miasto, wioska, ale to też moje życie.
Wesele to ta cała rzeczywistość mojego życia, to wydarzenia mojego życia, któe są moim udziałem. Tam przychodzi Maryja i Jezus ze swoimi uczniami. I zaczyna brakować wina. Jest Jezus, Maryja, apostołowie ale brakuje wina. Brakuje czynnika wiążącego wspólnotę. Wino to czynnik który rodzi radość, a radość to owoc Ducha Św. Zaczyna brakować powodu do radości. Myślę, że jest Jezus, ale my zapominamy o tym, zapomnieliśmy kto tu jest najważniejszy. Zaczyna brakować wiary. Jest ale.......... ile razy w moim, twoim życiu pojawiło sie to słowo - "ale"????!!!!
Potrzeba zaufania. Potrzeba wiary - na maxa. Ile razy zaczynamy bardziej wierzyć w swoje siły niż w siły Boga upadamy. Ile razy sami chcemy sobie poukładać życie tyle razy o wiele razy więcej nam sie wszstko miesza. Ile razy sami chcemy wstać-upadamy....No tak jakoś jest, że ile razy coś próbujemy sami zrobić, wtedy to jest tylko na krótką metę, szybko się kończy...

(cd innym razem bo coś nie mogę dalej pisać....poporstu co napisze kilka zdań, to mi one znikają....)


Maryjo-módl sie za nami...

wtorek, 25 sierpnia 2009

przenikasz i znasz mnie...

O Panie, Ty mnie przenikasz i znasz dobrze,

(2) Ty wiesz o mnie wszystko, gdy siedzę lub stoję, wszystkie moje myśli rozpoznajesz z daleka. (3) Jest Ci wiadomo, kiedy chodzę i kiedy spoczywam, znane Ci są dobrze wszystkie moje drogi. (4) Zanim mój język wypowie jakieś słowo, Ty, Panie, znasz je już dobrze.

(5) Ty mnie otaczasz ze wszystkich stron i kładziesz na mnie Twoje ręce.

(6) Przedziwna jest dla mnie ta wiedza, zbyt wysoka, nie mogę jej pojąć.

(7) Gdzie się ukryję przed Twoim duchem, gdzie się schowam przed Twoim obliczem?

(8) Gdy do niebios wstąpię, jesteś tam, gdy zstępuję w zaświaty, wychodzisz mi naprzeciw.

(9) Gdybym mógł mieć skrzydła jutrzenki i zdołał się znaleźć na odległym morzu,

(10) tam też dosięgłaby mnie Twoja ręka, tam również by mnie podtrzymała Twoja prawica.

(11) Gdybym się domagał, by mnie ciemności okryły i światłość otoczyła mnie zamiast nocy,

(12) to ciemność nie byłaby dla Ciebie mroczna: noc byłaby jak dzień jasna, a ciemność byłaby jak światło.

(13) Ty bowiem utworzyłeś także moje wnętrze, utkałeś mnie jeszcze w łonie mojej matki.

(14) Dziękuję Ci, że mnie tak cudownie uczyniłeś, zaprawdę, podziwu godne są Twoje dzieła, i dobrze znasz moją duszę.

(15) Gdy zostałem ukształtowany w ciemnościach, cudownie utkany w ciemnościach ziemi, wszystkie moje członki były Ci już znane.

(16) Widziały Twoje oczy, kiedy powstawałem, wszystko było zapisane w Twej księdze. Wyznaczona była liczba dni moich, zanim pierwszy z nich mogłem przeżyć

(17) Jak trudne do pojęcia są dla mnie, o Boże, Twe zamiary, jakże ogromna ich ilość!

(18) Gdybym chciał je zliczyć, byłoby ich jak piasku, a gdybym już dotarł do końca, ciągle bym jeszcze był z Tobą.

(19) Obyś raczył, o Boże, zgładzić bezbożnika! A wy, żądni krwi ludzie, idźcie precz ode mnie! (20) Przeciwko Tobie się zmawiają, imienia Twego nie szanują wcale!

(21) Czyż mam szanować tych, co Cię nienawidzą? Jak mogę się nie brzydzić tymi, co przeciw Tobie powstają?

(22) Nienawidzę ich z całego serca, bo stali się także moimi wrogami!

(23) Przeniknij mnie, Boże, i przejrzyj moje serce, zbadaj mnie i zobacz, co myślę.

(24) Zobacz, czy kroczę drogą nieprawości, i skieruj mnie na Twą odwieczną drogę.


(Ks. Psalmów 139:1-24, Biblia Warszawsko-Praska)

piątek, 14 sierpnia 2009

wolne rzucone myśli szukające spójności...

Chciałbym ciszę znaleźć w domu
By w niej schować smutku ból
Tylko cisza może pomóc
Rozbić samotności mur

Chciałbym w domu znaleźć światło
By rozjaśnić wspomnień mrok
I w tym blasku żyć wciąż prawdą
Godzien pewniej stawiać krok

Chciałbym w domu stać się wolnym
Tak jak ptak co niebo tnie
By do życia wciąż być zdolnym
I radować się każdym dniem

Ciągle szukam swego domu
Ciszy światła i wolności
Ciągle domu swego szukam
Domu prawdy i miłości

(Manitou - Ciągle Szukam)

http://drattaron.wrzuta.pl/audio/87ersOiQRTx/manitou-_ciagle_szukam


Powracam do kontynuacji mych zapisków po bardzo bogatych w wydarzenia praktykach wakacyjnych
Gdzieś w tle towarzyszyła mi ta piosenka, której jak słucham to przed moimi oczyma widzę tylu ludzi
wspaniałych, o pięknych serach z marzeniami, ale którym nie jest łatwo
Im to dedykuję tą piosenkę - tym z RDM-ów, z Ośrodka Nadzieja w Bielsku-Białej oraz wszystkim spotkanym na pielgrzymce bielsko-żywieckiej.

Każdy z nas czegoś szuka - ale w głębi pragnienia u celu poszukiwań stoi zawsze miłość
taka ciepła
taka inna
wyrozumiała
i umiejąca cierpieć - dla mnie
taka po prostu Boża

Tego chcę życzyć wszystkim
by spotkać taką miłość
szepcącą po cichu - kocham Cię

....

Jutro ponawiam me śluby zakonne na rok
chcę znów powiedzieć - tak ślubuje
bo chcę - nie muszę
ale chcę
bo kocham
bo kochać chcę
więcej
i znów od nowa

i chcę powiedzieć, o mej wierności
bo skoro On-Bóg jest wierny
to ja też tą wierność muszę dochować
Być wiernym miłości
każdego dnia od nowa
i wciąż się jej uczyć

a w tym modlitwa ma znaczenie
widzę, że bez niej nie da rady....
Im jej jest więcej
tym więcej jest miłości....

ciągle szukam....
i od dziś zaczynam od nowa
i Ciebie też zapraszam
na tę drogę poszukiwań - Miłości....

niedziela, 19 lipca 2009

każdy ma swój czas...

Wakacje nastały więc pora, by napisać kilka słów...
tym bardziej, że jeszcze jestem na biezaco i żyje przeżytymi ostatnimi dniami,któe spędziłęm
na RDMach. Poczatkowo bałem się tych dni i nawet jeszcze w poniedziałek mówiłem, że to będzie kompletna klapa, ale treaz wiem, że warto było przeżyć te dni....

więcej jeszcze napiszę w innym terminie, gdy to wszystko dobrze przemyślę....
a dziś piosenka, któa mi wyjaśniła co do przyszłości....


...STRÓŻE PORANKA....:)

W życiu dróg wiele jest
Którą wybrać, jak iść
Nie wiemy
Potykasz się, potem wstajesz lub nie
Zależy
Na rozstajach tych dróg może spotkać cię wróg
Co nie wierzy

A Bóg map nie rozdaje,
Bóg map nie rozdaje
Nie wiesz dokąd iść

A Bóg czasu nie mierzy
Bóg czasu nie mierzy
Nie wiesz czy ci wystarczy sił
Na wędrowanie
Mówię tobie: „Wiarę miej
W drodze swojej nie ustawaj
Żebyś doszedł dokąd chcesz
Niech marzenia staną się
Twoja nocą, twoim dniem
Głosem serca w życiu
Kieruj się”

Chciałbym mapę i czas w przybliżeniu choć raz
Mieć podaną
Tymczasem drogi tej z nich
Niczym ostatni bunt
Pokutę da mu
Boże ciężka ta droga
Czemu siły nie dodasz, nie prowadzisz?
Daj mi wiarę i siłę
Popatrz – znowu zbłądziłem Cóż poradzić?

poniedziałek, 25 maja 2009

Niebo otwarte, my zamknięci

Dobrze jest, jeśli od razu nie otrzymujemy pewnych łask, bo nieustanne proszenie o nie daje czasem o wiele więcej niż to, o co prosimy: wytrwałość i wiarę!

Modlitwa jest jak wytrwałe pukanie do drzwi. Wydaje się, że niebo jest zamknięte i głuche. Ale prawda jest inna. Niebo już jest dawno otwarte, tylko my – zamknięci. Jezus otworzył niebo już w swoim chrzcie, w przemienieniu, w śmierci, w zmartwychwstaniu, wniebowstąpieniu i zesłaniu Ducha Świętego. Bóg o każdej porze jest gotowy nas wysłuchać. Rzecz w tym, że nam nie chce się pukać, i stąd ta dzisiejsza przypowieść. Powiedzmy nawet mocniej, to Jezus puka do naszych drzwi. W słynnej wizji apokaliptycznej (Ap 3,20) Jezus stoi u drzwi i kołacze. Malarz Holman Hunt w romantyczny sposób wyraził ową wizję, malując drzwi bez zewnętrznej klamki, gdyż tylko my możemy je otworzyć.

Autor: o. Augustyn Pelanowski OSPPE

czwartek, 7 maja 2009

Lustro, maski i naklejki

Kim jesteś? Kim chciałbyś być? Pewnie nie raz zadano Ci te pytania – w pracy, w domu, szkole. Pytali Cię ci, których kochasz, lubisz, szanujesz. Nie zawsze odpowiadałeś szczerze. Przedstawiałeś się z imienia i nazwiska, czasem podawałeś zawód, pozycję zawodową, wymagano od Ciebie napisania CV, wypełnienia kwestionariusza osobowego. O tym, kim jesteś świadczą nie tylko kolejno wypełniane okienka. Twój obraz dopełniają dom, samochód, ubranie, makijaż, postawa, sposób wypowiadania się.

Na pustyni nie ma domu, samochodu, gadżetów. Kwieciste wypowiedzi są zbędne. Portfel nie ochroni Cię przed głodem, zimnem i wiatrem. Drogie perfumy nie ugaszą pragnienia. Makijaż rozmazał się i wygląda jakbyś przed chwilą płakała. Ubranie, choć markowe jest przepocone i brudne, buty zakurzone. Jak myślisz, co ludzie powiedzą, gdy Cię zobaczą w takim stanie? Kogo w Tobie zobaczą? Czy nadal będziesz podziwianym dyrektorem, kobietą sukcesu, obiektem pożądania, supermacho? Spójrz w lustro. Kogo widzisz? Siebie czy kolejną postać, którą wykreowałeś by przypodobać się innym?

Dlaczego wyemigrowałeś? Jak wyglądają Twoje powroty do domu? Pokonujesz setki kilometrów by pobyć z najbliższymi, czy po to by kolejny raz pokazać zdjęcia nowego, większego domu, samochodu, postawić najdroższego drinka wszystkim kolegom, pokazać się w osiedlowym sklepie z markową torebką?

Ludzie sądzą, że muszą być idealni, piękni, inteligentni, bogaci by zasłużyć na miłość. Z obawy przed odrzuceniem nie okazują uczuć. Zakładają kolejne maski aby nikt nie zobaczył, kim naprawdę są. Wstydzą się swojej przeszłości – nie mówią o dzieciństwie bez rodziców, niespełnionych marzeniach o dżinsach, deskorolce, lalce Barbie. W trakcie wypowiadania przysięgi małżeńskiej w duchu obiecują sobie, że w ich domu nigdy nie zabraknie chleba, że ich dzieci nigdy nie będą się wstydzić zaprosić kolegów do domu, że nigdy nie będą traktować dzieci tak, jak sami byli traktowani.

Wielu zabłądziło w życiu z powodu presji i lęku przed zawiedzeniem rodziców, zgubili siebie samych, by zyskać choć cień aprobaty ojca czy matki. Dzieci są gotowe znieść wszystko, by tylko spełnić oczekiwania rodziców. Są tacy, którzy na siłę szukają ludzi, którzy ich zaakceptują albo kupują coraz większe samochody, by ojciec w końcu spojrzał na nich z podziwem, zostają biznesmenami, aby zaimponować rodzinie albo księżmi, by wynagrodzić matce trudy życia z mężem sadystą. Są kobiety, które oddają się i wychodzą za pierwszego mężczyznę, który zwrócił na nie uwagę, choć wiedzą, że jest nieodpowiedzialny i nie nadaje się na męża i ojca. Inni, za pochwałę w pracy i naklejkę „pracownik miesiąca” zaniedbują rodziny spędzając długie godziny w pracy. Na dźwięk telefonu od szefa są gotowi zrezygnować z rodzinnego obiadu i biec do pracy. Dla wielu ludzi miłość oznacza to samo, co poświęcanie komuś uwagi. Sądzą, że okazane zainteresowanie i przyjazny gest są dowodami miłości.

Deficytu miłości ojcowskiej nie zastąpi pochwała szefa, jego uśmiech czy nawet największa premia. Braku matczynego ciepła nie wyrówna nawet rzesza kochanków czy kochanek. Każda próba zastąpienia rodziców kimś obcym jest z góry skazana na niepowodzenie. „Takie układy tylko na początku wyglądają na zbawcze, jednak wkrótce przekonujemy się, że ci, którzy mieliby zastąpić nam ojca, stają się jeszcze gorszymi potworami, uzależniającymi potworami, i to jeszcze bardziej niż nasi naturalni potworni ojcowie”. Czasem rodzina jest środowiskiem bardziej toksycznym niż wrogie otoczenie. Nawet w ‘normalnych’ z pozoru rodzinach zdarzają się patologiczne zachowania: zazdrość, zaborczość, podporządkowanie, stawianie nierealnych wymagań, brak szacunku, zniewalanie, ranienie, ubóstwianie, kontrolowanie i karanie zimną obojętnością za nieposłuszeństwo. To, czego doświadcza dziecko, kształtuje dorosłego człowieka. Ktoś, kto był kochany chorą, złą miłością nie potrafi kochać, nie potrafi zbudować i utrzymać właściwych relacji z otoczeniem. Jest podatny na manipulację, ma problemy z odczuwaniem, nazywaniem i wyrażaniem uczuć. Nawet jeśli odniesie sukces to w głębi duszy jest przestraszonym dzieckiem łaknącym rodzicielskiej miłości. „Rodzina (…) jest łonem i dopóki z niej nie wyjdziemy, jesteśmy nieświadomi swego istnienia”.

Nienawiść tworzy trwalsze związki niż miłość. Żony i dzieci osób uzależnionych nierzadko doświadczające przemocy fizycznej i emocjonalnej są bardzo silnie związane ze swoimi krzywdzicielami. Niska samoocena, wstyd przed ludźmi, lęk przed krytyką oraz gnębiące poczucie winy uniemożliwiają im zerwanie chorego związku. Wykorzystują i są wykorzystywani.

Takie więzi trzeba zerwać, by odnaleźć siebie. „Trzeba wyrzucić wszystko, co przypominało chory układ i zgodzić się na to, że właśnie nieudanie historie dają wolność i że nie można przedłużać czegoś, co nie jest miłością, tylko chorobą uczuć”. Czasem dobrze jest doświadczyć zdrady, przemocy, zostać potraktowanym jak zabawka, niepotrzebna rzecz, by móc uświadomić sobie, że związek nie jest oparty na miłości lecz na relacji manipulator – uzależniony, kat – ofiara. Dopiero zerwanie takich więzi prowadzi do zyskania własnej tożsamości.

Wielu sądzi, że ucieczka i przybieranie maski obojętności chronią przed zranieniem i odrzuceniem. Mówi się – co z oczu to i z serca. Emigracja jest często skutkiem zranionej miłości. Odległość ma sprawić, że znikną wszystkie emocjonalne zranienia. Ucieczka nie jest lekarstwem na ból i odrzucenie. Odtrącenie i zdrada są konieczne by móc poznać i docenić siebie.

Czasami proces zyskiwania świadomości siebie jest bardzo bolesny, dlatego wielu ucieka w nałogi: alkohol, narkotyki, seksualność, sport, gry komputerowe, telewizję, wirtualny świat. Inni starają się na siłę zidentyfikować z jakąś grupą. Szufladkują samych siebie.

Spójrz na siebie jeszcze raz. Kogo widzisz? Obiekt westchnień wszystkich koleżanek w pracy, macho-supermana, „brata-łatę” bojącego się zrobić krok, w kierunku tej, którą kocha? Co kryje się pod maską dziewczyny-wampa, chłodnej profesjonalistki, cichej szarej myszki?

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden wytwórca sukna na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem.
Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: „Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni.
I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”. I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa.
A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych.

Mt 17,1–9

Nie bój się, dziś uwierz. Bóg może zmienić wszystko to, nad czym Ty nie panujesz. Na Jego miłość nie musisz zasługiwać, Jemu nie musisz niczego udowadniać. On kocha Cię i tak. Nawet wtedy, kiedy pięściami walisz w ścianę z bezsilności, wtedy kiedy masz rozmazany makijaż i zapuchnięte oczy, wtedy kiedy masz ochotę uciec tak, by nikt Cię nie znalazł, nawet jeśli rozrabiasz pod wpływem alkoholu i tracisz nad sobą kontrolę. On przyszedł do takich jak Ty: ślepych, głuchych, kulawych, pokręconych emocjonalnie, odrzuconych, zranionych, niekochanych, wykorzystywanych, niedocenianych. Uświadom sobie kim jesteś, zdejmij maski, przestań pozować. Dopóki nie uświadomisz sobie, że jesteś chory i bezradny życiowo, ślepy i głuchy z powodu nałogów, zbuntowany i obrażony na cały świat nic się w Twoim życiu nie zmieni. Nadal będziesz nieszczęśliwym strzępkiem człowieka. Przed Tobą jeszcze 5 niedziel Wielkiego Postu. Stań w prawdzie przed sobą i wyznaj:

Zmiłuj się nade mną, Boże,
w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Uznaję bowiem nieprawość swoją,
a grzech mój jest zawsze przede mną.
Przeciwko Tobie zgrzeszyłem
i uczyniłem, co złe jest przed Tobą.
Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.
Przywróć mi radość z Twojego zbawienia
i wzmocnij mnie duchem ofiarnym.
Panie, otwórz wargi moje,
a usta moje będą głosić Twoją chwałę

Ps 51,3–4.5–6a.12–13.14 i 17

Cytaty pochodzą z książki Augustyna Pelanowskiego „Umieranie ożywiające”.

czwartek, 30 kwietnia 2009

Wolni od niemocy




“Dobrze by było, gdybyś znalazł taką chwilę, w której usiądziesz na podłodze swego pokoju i wpatrując się w krzyż Chrystusa, położysz swoją głowę na Jego kolanach, jak dziecko, które kładzie swoją brodę na kolanach tatusia i szerokimi źrenicami wpatruje się w oblicze rodzica. Nawet nie trzeba nic mówić, nic słyszeć, wystarczy patrzeć.”

( o. Augustyn Pelanowski OSPPE “Wolni od niemocy” )

pasterz-najemnik- a może pies?


Zatrzymałem się dziś wraz z moimi współbraćmi nad fragmentem o pasterzu, o owcach, najemnikach i o psach - które nie są wymienione. No właśnie to mnie zaciekawiło, wręcz zainspirowało. Być psem w owczarni! Być tym który szczeka i chroni przed zlem, przed wrogiem, przed upadkiem. Głosić słowo - tak może odważnie powiedziawszy - szczekać - by owca nie zboczyła ze szlaku, by odpędzić wilka tym szczekaniem....

Jutro wyjeżdżam - in Toruń - by głosić Słowo!

By owce mogły usłyszeć głos Pasterza - Jezusa!

niedziela, 26 kwietnia 2009

w myśl III Niedzieli Paschy

(Dz 3,13-15.17-19)
Bóg naszych ojców, Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, wsławił Sługę swego, Jezusa, wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem, gdy postanowił Go uwolnić. Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy.

Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami.

Lecz teraz wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak zwierzchnicy wasi. A Bóg w ten sposób spełnił to, co zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że Jego Mesjasz będzie cierpiał. Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone.

(1 J 2,1-5a)
Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli.

Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca - Jezusa Chrystusa sprawiedliwego.

On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata.

Po tym zaś poznajemy, że Go znamy, jeżeli zachowujemy Jego przykazania. Kto mówi: Znam Go, a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy. Kto zaś zachowuje Jego naukę, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała.
(Łk 24,35-48)
Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich:

Pokój wam! Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha.
Lecz On rzekł do nich: Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem.
Dotknijcie się Mnie i przekonajcie:
duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: Macie tu coś do jedzenia? Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich. Potem rzekł do nich:

To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami:

Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach. Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma, i rzekł do nich: Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy.
Wy jesteście świadkami tego.



Być świadkiem Dawcy Życia i rozpoznawać Go nie gdzie indziej jak właśnie przy "Łamaniu Chleba", gdy Pisma nam wyjaśnia.
Nawrócić się i pozbyć się lęku, żyć bez trwogi i w miłości.
Być pełnym zdumienia i radości.
Wsłuchiwać się w to co On mówi, co chce nam powiedzieć.

Pascha to przejście - z grzechu do wolności
z trwogi i lęku do pokoju serca
ze śmierci do życia

Pascha to rozpoznanie na nowo Pana
w sercu, w oczach bliźniego
który mieszka obok Ciebie
ale to przede wszystkim
rozpoznanie Go tam, gdzie inni przestali szukać
gdzie inni już zwątpili i odeszli od poszukiwań,
to rozpoznać Go tam gdzie ludzie o Nim zapomnieli

Pascha to na nowo rozpoznanie Go przy łamaniu chleba.
W prostych gestach, przy stole, razem z najbliższymi.
Przy stole gromadzi się rodzina.
Przy stole eucharystii gromadzi się rodzina, z sercami - uśpionymi lub pałającymi.
Przy stole tym jest Jezus - On łamie dla nas chleb - na życie wieczne.

Pascha to przewrót w myśleniu.

Pascha to powrót do myślenia.

Pascha dokonuje się teraz w moim-twoim-naszym sercu- przez które przebiega granica Kościoła.

czwartek, 2 kwietnia 2009

„Krzyżu Święty”


1. Krzyżu święty nade wszystko, * Drzewo przenajszlachetniejsze! * W żadnym lesie takie nie jest, * Jedno na którym sam Bóg jest. * Słodkie drzewo, słodkie gwoździe, * Rozkoszny owoc nosiło.

2. Skłoń gałązki, drzewo święte, * Ulżyj członkom tak rozpiętym, * Odmień teraz oną srogość, * Którąś miało z przyrodzenia. * Spuść lekkuchno i cichuchno * Ciało Króla niebieskiego.

3. Tyś samo było dostojne * Nosić światowe zbawienie, * Przez cię przewóz jest naprawion * Światu, który był zagubion, * Który święta Krew polała, * Co z Baranka wypływała.

4. W jasłkach leżąc, gdy tam płakał, * Już tam był wszystko oglądał, * Iż tak haniebnie umrzeć miał, * Gdy wszystek świat odkupić miał; * W on czas między zwierzętami, * A teraz między łotrami.

5. Niesłychana to jest dobroć * Za kogo na krzyżu umrzeć. * Któż to może dziś wykonać, * Za kogo swoją duszę dać? * Sam to Pan Jezus wykonał, * Bo nas wiernie umiłował.

6. Nędzne by to serce było, * Co by dziś nie zapłakało, * Widząc Stworzyciela swego * Na krzyżu zawieszonego, * Na słońcu upieczonego * Baranka wielkanocnego.

7. Maryja Matka patrzała * Na członki, które powiła, * A powiwszy całowała, * Z tego wielką radość miała; * Teraz je widzi sczerniałe, * Żyły, stawy w Nim porwane.

8. Nie był taki ani będzie * Żadnemu smutek na świecie, * Jaki czysta Panna miała * W on czas, kiedy narzekała: * Nędzna ja sierota dzisiaj, * Do kogóż się ja skłonić mam?

9. Jednegom Synaczka miała, * Com Go z nieba być poznała, * I Tegom już postradała * Jednom się sama została; * Ciężki ból cierpi me serce, * Od żalu mi się rozsieść chce.

10. W radościm Go porodziła, * Smutku żadnegom nie miała, * A teraz wszystkie boleści * Dręczą mnie dziś bez litości; * Obymże ja to mogła mieć, * Żebym mogła teraz umrzeć.

11. Byś mi Synu nisko wisiał, * Wżdybyś z mnie jaką pomoc miał, * Głowę bym Twoją podparła, * Krew zsiadłą z lica otarła, * Ale Cię nie mogę dosiąc, * Tobie, Synu, nic dopomóc.

12. Anielskie słowa się mienią, * Symeonowe się pełnią; * On mówił: Pełnaś miłości, * A jam dziś pełna gorzkości. * Symeon mi to powiedział, * Iż me serce miecz przebóść miał.

13. Ni ja ojca, matki, brata, * Ni żadnego przyjaciela, * Skądże pocieszenie mam mieć, * Wolałabym stokroć umrzeć * Niż widzieć żołnierza złego, * Co przebił bok Syna mego.

14. Matki, co synaczki macie * Jako się w nich wy kochacie, * Kiedy wam jeden z nich umrze, * Ciężki ból ma wasze serce; * Cóż ja, com miała jednego, * Już nie będę mieć inszego!

15. O niestetyż, miły Panie, * Toć niemałe rozłączenie, * Przedtem było miłowanie, * A teraz ciężkie wzdychanie; * Czemuż, Boże Ojcze, nie dbasz, * O Synaczka pieczy nie masz?

16. Którzy tej Pannie służycie, * Smutki jej rozmyśliwajcie, * Jako często omdlewała, * Często na ziemię padała; * Przez te smutki, któreś miała, * Uprośże nam wieczną chwałę. Amen.

czwartek, 19 marca 2009

błogoslawieństwa

Błogosławieni, którzy umieją śmiać się z samych siebie:
nie przestaną nigdy się bawić.

Błogosławieni, którzy umieją odróżniać
mały kamień od wysokiej góry:
unikną wielu przykrości.

Błogosławieni, którzy umieją słuchać i milczeć:
nauczą się wielu rzeczy nowych.

Błogosławieni, którzy są wrażliwi
na prośby innych:
będą krzewicielami radości.

Błogosławieni będziecie wy, którzy umiecie
strzec z wielką uwagą rzeczy błahych
i ze spokojem rzeczy bardzo ważnych:
zajdziecie daleko w życiu.

Błogosławieni wy, którzy umiecie doceniać
uśmiech i zapominać o doznanej nieuprzejmości:
wasza droga będzie zawsze pełna słońca.

Błogosławieni wy, którzy umiecie tłumaczyć
z wyrozumiałością, nawet wbrew pozorom,
postawy innych:
będziecie uznani za naiwnych,
ale jest to cena miłości.

Błogosławieni, którzy wpierw pomyślą,
zanim coś zrobią i wpierw się modlą,
zanim coś pomyślą:
unikną wielu niedorzeczności.

Błogosławieni jesteście zwłaszcza wy,
którzy umiecie rozpoznawać Pana
we wszystkich spotykanych ludziach:
znaleźliście prawdziwe światło i prawdziwy pokój.

wtorek, 17 marca 2009


Krzyż, krzyż...
Krzyże,krzyżyki

tyle ich jest, że nam spowszechniały
stały się takie zwyczajne

i zapomnieliśmy o tym Jednym-Jedynym Krzyżu
na którym umarł On
Jezus
i każdy kto w Niego wierzy
uwierzy, że Krzyż to nie koniec
że to brama
ten będzie miał życie wieczne

Krzyż to brama
drabina, po której wchodzę do Przybytku
w którym spotykam Boga
i wiara staje się Obecnością
a Obecność - Miłością...



1. Per crucem...

2. Per crucem

poniedziałek, 16 marca 2009

KRZYŻ JEST ŹRÓDŁEM


KRZYŻ JEST ŹRÓDŁEM

Słowa i muzyka: Marcin Gajda

Krzyż jest źródłem mego zbawienia
Jezus obmył mnie swoją Krwią
On uleczy moje zranienia
Krzyż Jezusa nadzieją mą
Me szaty jaśnieją jak śnieg
Obmyła je Baranka Krew
Ona gładzi wszelki grzech
Baranka Krew

Krzyż jest drogą mego zbawienia
Każde cierpienie oczyszcza mnie
Trudność w drodze, upokorzenie
Błogosławieństwem w Krzyżu jest
Odważnie więc śpiewam tę pieśń
Znam drogę, bym wolnym mógł być:
Trzeba umrzeć, aby żyć!
Trzeba życie dać!

Krzyż jest znakiem mego zbawienia
Miłość Boża rozświetla świat
Tą miłością pragnę świecić
Swoje życie w ofierze dać
Chcę milczeć, gdy spotka mnie zło
I w sercu Jezusa się skryć
Chcę miłością w świecie być!
Chcę miłością być!

sobota, 14 marca 2009

Trudno nie wierzyć w nic

Raz Dwa Trzy
Trudno nie wierzyć w nic


Zapyta Bóg
w swym niebie
co dałem mu
od siebie
wierzyłem i
kochałem
i byłem tym kim chciał bym był
i żyłem jak chciał bym żył
i byłem kim miałem być

odpowiem mu
od siebie
że spłacę dług
tym lepiej
tym bardziej bo
wiedziałem
co znaczy że nadziei brakowało mi
i kilku chwil
kilku dobrych chwil
może powie
to niepotrzebne słowa

trudno nie wierzyć w nic / x 4

zapyta Bóg
w swym niebie
jak spłacę dług
ja nie wiem
wierzyłem i
kochałem
i byłem tym kim chciał bym był

trudno nie wierzyć w nic

http://www.youtube.com/watch?v=XTZbM4dJLkc

sobota, 7 marca 2009

ŻADNA PIEŚŃ

ŻADNA PIEŚŃ

Słowa: Marcin Gajda (por.Mdr.14,1-7)


Nie ukochałem mego krzyża
Nie rozpoznałem perły
I wciąż szukałem mego życia
Lecz doświadczałem śmierci
Ale pokonując groźne fale
Ujrzałem krzyża drewno
Ty wytyczyłeś moją drogę
Miłości ścieżką pewną

Żadna pieśń nie wypowie
Co czuje moje serce
Liche drewno ratuje moje życie
Błogosławiony krzyż moja arka

Skłoniłem głowę w Twych ramionach
I w Tobie odpoczywam
Ze skały płynie woda życia
I rany me obmywa
Gdy tak jesteśmy połączeni
Mam w sobie wszechświat cały
Niebo i ziemia, i anieli
śpiewają pieśni chwały

wersja audio

czwartek, 5 marca 2009

Oświeć drogę mą


Oświeć drogę mą,
Choćby na jeden krok,
I nie pozwól mi w miejscu stać,
Ciągle czekam na cud abyś nowe,
Pragnienie w moje serce wlał.

czwartek, 19 lutego 2009

W cyklu rozważań: LIST OKÓLNY O PRZYGOTOWANIU I OBCHODZENIU ŚWIAT PASCHALNYCH. cz 1


6. "Doroczny obchód Wielkiego Postu jest czasem stosownym, w którym wstępujemy na świętą górę Paschy.
"Czas wielkopostny mający podwójny charakter (chrzcielny i pokutny) przygotowuje katechumenów i wiernych do obchodzenia paschalnego misterium. Katechumeni przez "wybranie" (electio) i przez skrutinia i katechezę, są doprowadzani do sakramentów chrześcijańskiego wtajemniczenia; wierni zaś gorliwiej słuchają Słowa Bożego i trwają na modlitwie, przez pokutę przygotowują się do odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych".


Coś niezwykłego ma się dokonać już za kilka dni! Oto razem, jako wspólnota Kościoła rozpoczniemy niezwykłą wędrówkę, podróż do której zaprasza nas sam Bóg. Czas wejścia na świętą górę Paschę. Tam dokonuje się nie tylko zwycięstwo dobra, nie tylko umiera to co grzeszne, ale tam na górze, która tak bardzo wymownie jest święta dokonuje się Pascha, czyli przejście ale też tam jest źródło naszej radości. Z j. syryjskiego - Pascha to podskakiwanie z radości.

Jesteśmy zaproszeni by przeżyć coś niezwykłego i niepowtarzalnego.
To przeżywa się tylko w wolności. By przeżyć coś niezwykłego. By przeżyć Paschę, potrzebny jest nam czas Wielkiego Postu aby poprzez tajemnicę pokuty czyli też miłosierdzia i tajemnicę chrztu czyli nowego życia, słuchanie, wsłuchiwanie się uważne w słowo Boże w szczerości serca otworzyć się i przygotować na tajemnicę odkupienia!

Oto teraz czas upragniony. Oto teraz czas zbawienia!

sobota, 24 stycznia 2009

serce liturgii



Czym jest liturgia jak nie sercem Kościoła, a więc też sercem człowieka. Brat Moris, mały brat od Jezusa powiedział, że granice Kościoła wytyczone są przez nasze serca. A więc o liturgii też tak możemy powiedzieć.
Na ile liturgia wypełnia moje serce? Na ile Bóg wypełnia moje serce. Liturgia to czyn przede wszystkim Boga - czyn w stronę człowieka, dar dla człowieka - nic więcej Bóg nie może nam dać ponadto co daje nam w liturgii - bo może nam coś więcej dać niż siebie samego - Bierzcie i jedzcie, bierzcie i pijcie! I gdy weźmiesz te słowa na serio to Twoje życie nabierze innego sensu - świętego sensu!
Gdy Twoje serce wypełni liturgia, a przecież to jest najświętsza rzecz i rzeczywistość na świecie to wtedy możesz powiedzieć- z odwagą - z podniesioną głową:
Jego Ciało w moim ciele
Jego Krew w mojej krwi
Jego Serce w moim sercu
Jego Życie w moim życiu
itd. itd....

Gdzie jest serce moje? Gdzie jest serce twoje?

Zawsze gdy tęsknię
zawsze gdy szukam
gdy kocham

.... tam jest Bóg!


który przychodzi do mnie, by dać mi Siebie - bez reszty - do końca!