poniedziałek, 22 grudnia 2008

życzenia



”Zstąpiłeś z gwiazd dalekich, o Królu chwały, pod nędznej szopki strzechy,
Gdzie wiatr zawiewa...
O Boże prawdziwy, jak bardzo kochasz Ty tej ziemi niwy,
Jak bardzo kochasz Ty....”
Św. Alfons M. Liguori



Tej nocy pośród ciszy i mroku rodzi się Jezus. Wśród radosnych okrzyków i śpiewów zstępuje na ziemię Król chwały. On przychodzi, by przynieść światło i pokój. Ale czy znajdzie czuwające i rozmodlone serce w tę noc zwątpień i niepewności, oczekujące świtu nowego dnia, mając zapalony płomyk wiary? Kto znajdzie czas, by słuchać Jego słowa i dać się pociągnąć urokowi Jego miłości?

Razem z Maryją, Józefem, aniołami, pasterzami, mędrcami i z niezliczoną rzeszą wiernych z wszystkich kontynentów - pójdźmy i oddajmy pokłon Panu

Pozwólmy, by światło tego dnia rozprzestrzeniło się wszędzie: niech wejdzie do naszych serc, niech oświeci i ogrzeje nasze domy, niech wniesie spokój i nadzieję w nasze miasta, niech da światu pokój.

Niech Jego światło rozproszy wszelkie ciemności waszego życia i napełni miłością i pokojem. Niech was napełni swoim szczęściem i uczyni was zwiastunami Jego dobroci.

Radosnych Świąt Bożego Narodzenia!

środa, 10 grudnia 2008

Nie jest dobrze, by człowiek był sam

Nie jest dobrze, by człowiek był sam. Nie jest dobrze gdy trwa w pustce podobnej do otchłani. Jak łatwo wtedy znaleźć się w piekle. Piekło to samotność. Nie daj się ogarnąć pustce. Gdy schodzisz na dno, w samą otchłań, zostawiając wszystko za sobą. Nie daj się ogarnąć otchłani, gdzie już nic nie ma. Nawet nie wiesz, czy ty tam jesteś, kim jesteś, po co jesteś, dlaczego jesteś – nie pozwól ogarnęły Cię w życiu takie ciemności. Nie jest to rzecz trudna. Jakże łatwo zamienić życie na piekło, niebo na piekło, życie na śmierć, miłość w nienawiść, dobro w zło, czystość w brud, w błoto, w brak Boga. Gdy zapomnisz właśnie o Nim, o Bogu, jeżeli zamkniesz swe serce dla Niego i nie pozwolisz mówić Mu w swoim życiu, jeżeli nie pozwolisz mówić Mu do swego serca – to jest pierwszy krok, by życie stało się piekłem. Nic na siłę. Tu dokonuje się Twój – mój wybór. Daje przed tobą – mówi Bóg – życie i śmierć - ty wybieraj. Kładę przed tobą życie i śmierć. Wybór należy do mnie...

Nie jest dobrze, w drodze w pielgrzymowaniu na ścieżkach życia człowiek stawał się samotną wyspą, by wędrował sam. Bóg, który ukochał każdego z nas taką miłością, że nigdy jej nie pojmiemy, choć możemy doświadczać za każdym razem, to On daje nam drugiego człowieka. Popatrz na lewo, popatrz na prawo – nie jesteś przecież sam. Nie jesteś sam! Nie jestem sam! A przecież tak często zachowujemy się – jakbyśmy byli sami. Zagonieni, zapracowani, przeuczeni, nie mający nigdy czasu na nic, a w tym wszystkim zalęknieni. Ile w nas jest lęku i trwogi. Niesiemy w sobie tyle zranień i krzywd, które potęgują tylko w nas ten lęk. Biegamy z tymi ranami, które co raz się otwierają i powodują w naszym życiu depresje i załamania psychiczne. To wszystko powoduje, że nie potrafimy pokochać siebie takimi jakimi jesteśmy, nie potrafimy spojrzeć na siebie tak jak patrzy na nas Jezus – z miłością. Nie potrafimy zobaczyć, że nasze życie jest jedyne, niepowtarzalne, piękne ale przede wszystkim jest święte. W tym wszystkim sami brniemy coraz to dalej i dalej – w pustkę, w otchłań w piekło...

Nie jest dobrze, byśmy byli sami. On – Bóg – daje nam drugiego człowieka. Przyjaciele, sympatie, miłości, znajomości – ile ich jest w naszym życiu. W swojej ludzkiej i grzesznej nędzy, do której przychodzi Jezus potrzeba nam zaprosić też drugiego człowieka. W czasie gdy obala się potrzebę posiadania przyjaciela – tyle samotności... Gdzie śmieje się z małżeństwa, rodzin – tyle ludzi odbiera sobie życie, dokonuje się aborcji... Tyle miliardów na świecie nas jest a tyle w nas samotności. Nie potrafimy sobie zaufać, powierzyć sobie życie. Samozadowolenia szuka się w sieci internetowej, gdzie przyjaciółkami stają się wirtualne dziewczyny lub wirtualni chłopcy pozujący na setkach a może i tysiącach stron erotycznych. Wartości i pokazania kim się jest szuka się w wirtualnym świecie, zawierając wirtualne przyjaźnie, a jednocześnie tak często okłamuje się siebie i tą drugą osobę. Żyjąc w kłamstwie staję się sługą ojca kłamstwa...

Nie jest dobrze, by człowiek był sam. Popatrz na lewo, popatrz na prawo – tylu ludzi czeka na twoje słowo, na twój gest, tylu czeka na twoją miłość. Być może gdzieś nie daleko – rozejrzyj się – jest ktoś kto czeka na twoje zauważenie, na twoje słowo, gest, miłość, przyjaźń, ciepło, dobro. Być może cierpi, umiera wewnętrznie. Zobacz – może on już jest w swoim własnym piekle samotności, rozdarcia, depresji, gdzie zwątpił już w jakąkolwiek przyjaźń, miłość, być może zwątpił już w drugiego człowieka. Ty jesteś dla niego ratunkiem.... Pomóż mu w tym piekle, w tej samotności, rozterce, zwątpieniu spotkać Boga. Ty możesz dać mu Boga... Nic więcej nie możesz mu dać, nic piękniejszego ponad to, że możesz pokazać mu lub nawet dać Boga.....

Wtedy będzie prawdziwe Boże Narodzenie... Nie w świetle choinek, światełek, prezentów, krasnali, mikołajów, radosnych kolęd, ale właśnie może właśnie w łzach, które przyniosą oczyszczenie. W oczach zalanych łzami, wołających o pomoc, krzyczących z otchłani... Ty możesz uczynić, że w jego sercu na nowo narodzi się Bóg. Jego serce stanie się ponownie nie szopą lecz tronem dla Boga...

Wtedy będzie prawdziwe Boże Narodzenie, gdy zauważysz drugiego człowieka, z którym dawno nie rozmawiałeś, o którym zapomniałeś, a być może, który czeka właśnie na twoje słowo, byś spojrzał mu w oczy, które krzyczą....

Wtedy będzie prawdziwe Boże Narodzenie, gdy podasz mu swą rękę i być może we łzami powiesz mu – przepraszam! Gdy rzucając mu się w ramionach powiesz mu – dobrze, że jesteś! Gdy pokażesz mu, że jego życie ma sens, że to wszystko ma sens, że życie jest piękne, gdy pokażesz mu Boga, gdy pozwolisz i dzięki tobie na nowo w jego sercu narodzi się Bóg. Oto stajesz się aniołem, którego posyła Bóg i tak jak kiedyś zwiastował narodziny Boga tal i ty dziś masz ogłosić twojemu bratu, siostrze, koledze, koleżance, przyjaciółce, przyjacielowi itd., że Bóg się rodzi ale nie w szopie lecz w jego sercu. Bóg się rodzi, moc truchleje, serce trga, nogi się uginają, bo w sercu człowieka rodzi się Bóg...

Czy chcesz takiego Bożego Narodzenia – narodzenia się w kolorowej szopce, którą ktoś tam zrobił w kościele, w wesołych jasełkach, świecącej choinki – a może takiego Bożego Narodzenia, gdy ktoś, choć jeden, powróci do Boga dzięki Tobie, gdy dzięki Tobie ktoś po raz pierwszy od dłuższego czasu zacznie płakać ze szczęścia, na którego twarzy znów pojawi się uśmiech, w jego oczach błysk radości i przestanie być nędznym szydercą.... bo pokocha życie, bo pokocha drugiego człowieka, bo pokocha Boga.....

Boże Narodzenie może być naprawdę inne i o wiele piękniejsze o tego, które znamy i w którym wzrastamy..... Zobacz, kto w tym roku może zacząć żyć inaczej. Zobacz – kogo w tym roku obdarzysz radością Bożego Narodzenia......

Umiemy żyć obok zła, nauczmy się wreszcie żyć obok siebie... Nie trzeba wiele- wystarczy podnieść głowę, otworzyć oczy i chcieć zobaczyć, usłyszeć i wtulić się rękami w mego bliźniego... Jest ktoś kto żyje obok ciebie, lub może setki-tysiące kilometrów – nie ważne – ale jest kto czeka na twoje serce, byś ogrzał nim jego serce, kto czeka na twój uśmiech, na twoje dobre słowo...

Adwent – czas przebudzenia się, czasem gdy uświadamiam sobie, że nie jestem sam... kiedy uświadamiam sobie, że nie jest dobrze, by człowiek żył sam. Nie jest dobrze bym był sam, tak na dnie gdzie jest tylko pustka. W tej pustce spotykam Boga, takiego jaki jest i spotykam siebie takiego jakim jestem – ale czy tam spotkam ciebie – przyjacielu...


Nie lękajcie się – Bóg jest miłością!

poniedziałek, 8 grudnia 2008

Maryja


Gdzie jesteś? To słowo dziś mocno zabrzmiało w moich uszach.Gdzie jesteś? Gdzie się ukrywasz? Szukam cię i nie mogę Cię znaleźć? Gdzie jesteś Adamie, Marku, Marcinie, Mario, Katarzyno, Dawidzie, Jakubie, Sandro, Aniu, Zofio, Łukaszu - gdzie jesteś?
Przedziwne się dzieją dziś rzeczy i cuda, bo oto główna bohaterka tego dnia, którą czcimy tak uroczyście - Maryja - tylko Ona jest godna wypowiedzieć te słowa, tylko Ona- zasłuchana w Odwieczne Słowo jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie i jakby refren ale będący pieśnią i hymnem, refren, który dziś tryska jak źródło, bezbronny krzyk dziecka, i śmiech płynący ze szczerego świata- OTO JA SŁUŻEBNICA PAŃSKA, NIECH MI SIĘ STANIE WEDŁUG TWEGO SŁOWA! Tylko Ona może na to pytanie odpowiedzieć, piękna i niepokalana, córa królewska, odziana w majestat i piękno - gdzie jesteś - oto ja... Piękna ma pójdź za mną!

Gdzie jesteś? Kim jesteś? Jeżeli nie poznasz kim jesteś - nigdy nie usłyszysz wołania Boga, przechadzającego się po ziemi. Jeżeli nie poznasz kim jesteś, nigdy nie będziesz umiał odpowiedzieć Bogu na to wołanie. Maryja tak bardzo zasłuchana w Słowo, w Boga szept słyszy głos i odpowiada - oto ja służebnica Pana mojego niech mi się stanie według słowa Twego...

Dziś zapatrzyć trzeba nam się w Maryję - a zobaczymy jak Bóg mówi do człowieka. Zobaczymy jak słuchać trzeba tego jednego Słowa, które ma coś do powiedzenia, pełnego mocy, siły, twórczości... I razem z Nią wyśpiewajmy pieśń...


"Uwielbiaj, duszo moja, chwałę Pana Twego,
Ojca Wielkiej Poezji - tak bardzo dobrego.

On młodość moją rytmem cudnym obwarował,
On pieśń mą na dębowym kowadle ukował.

Rozebrzmij, duszo moja, chwałę Pana twego,
Sprawcy Wiedzy anielskiej - Sprawcy łaskawego.

Oto spełniam po brzegi winogradu kielich
Przy uczcie Twej niebiańskiej - rozmodlony sługa -
Wdzięcznością, żeś mi młodość dziwnie rozanielił,
Żeś z lipowego pniaka kształt jędrny wystrugał.

Tyś jest najcudowniejszy, wszechmogący Świątkarz -
- pełno jest brzóz na drodze mojej, pełno dębów -
Otom jest niwa wieśnia, podsłoneczna grządka,
Otom jest młodociana grań tatrzańskich zrębów.

Błogosławię Twój posiew Wschodem i Zachodem -
Obsiewaj, Gospodarzu, niwę Twą sowicie,
Łanem niech będzie żytnim, smreczynowym grodem
Młodość rozkolebana tęsknotą i życiem".

/Jan Paweł II/

sobota, 6 grudnia 2008


Pomódl się Miriam
Aby Twój Syn żył we mnie.
Pomódl się, by Jezus we mnie żył.
Gdzie ty jesteś, zstępuje Duch Święty
Gdzie ty jesteś, niebo staje się.

Miriam, Tys jest bramą do nieba.
Moim niebem jest Twój Syn.
Weź mnie, weź mnie do swego łona,
bym bóstwem Jezusa zajaśniał jak Ty.


Gdybym umarł, Jezus żyłby we mnie.
Gdybym umarł, odpocząłbym.
Przyspiesz, przyspiesz moją śmierć,
pragnę umrzeć, aby żyć.

środa, 3 grudnia 2008

(Iz 25,6-10a)
W owym dniu: Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, odejmie hańbę od swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł. I powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremuśmy zaufali, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność: cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia! Albowiem ręka Pana spocznie na tej górze.

(Ps 23, 1-2a. 2b-3. 4. 5. 6)

Pan jest moim pasterzem,
niczego mi nie braknie.
Pozwala mi leżeć
na zielonych pastwiskach.

Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwałę.

Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska
są moją pociechą.

Stół dla mnie zastawiasz
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem,
a kielich mój pełny po brzegi.

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana
po najdłuższe czasy.

.. :: Jest taki samotny dom :: ..


.. :: Jest taki samotny dom :: ..


Muzyka: Lipko Romuald i Krzysztof Cugowski
Tekst: Sikorski Adam


Uderzył deszcz, wybuchła noc,
Przy drodze pusty dwór,
W katedrach drzew, w przyłbicach gór,
Wagnerowski ton.

Za witraża dziwnym szkłem,
Pustych komnat chłód,
W szary pył rozbity czas,
Martwy, pusty dwór.

Dorzucam drew, bo ogień zgasł,
Ciągle burza trwa,
Nagle feria barw i mnóstwo świec,
Ktoś na skrzypcach gra,
Gotyckie odrzwia chylą się
I skrzypiąc suną w bok
I biała pani płynie z nich
W brylantowej mgle.

Zawirował z nami dwór,
Rudych włosów płomień,
Nad górami lecę, lecę z nią,
Różę trzyma w dłoni.

A po nocy przychodzi dzień,
A po burzy spokój,
Nagle ptaki budzą mnie
Tłukąc się do okien
A po nocy przychodzi dzień,
A po burzy spokój,
Nagle ptaki budzą mnie
Tłukąc się do okien

Znowu szary, pusty dom,
Gdzie schroniłem się
I najmilsza z wszystkich, z wszystkich mi
Na witraża szkle,
Znowu w drogę, w drogę trzeba iść,
W życie się zanurzyć,
Chociaż w ręce jeszcze tkwi
Lekko zwiędła róża...

A po nocy przychodzi dzień,
A po burzy spokój,
Nagle ptaki budzą mnie
Tłukąc się do okien
A po nocy przychodzi dzień,
A po burzy spokój,
Nagle ptaki budzą mnie
Tłukąc się do okien

wtorek, 2 grudnia 2008

Adwent.



http://www.roraty.art.pl/

szczesliwy- na co czekasz?

(Łk 10,21-24)
W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli.



Zabiegany, zagoniony - biegam z jednego miejsca na drugie i nie mogę sobie znaleźć miejsca. Ślepy, głuchy. Nic nie widzę - nic nie słyszę. Bo przecież nie mam na nic czasu! Tyle rzeczy wokół się mnie dzieje. A ja tego nie ogarniam. Nie wiem co robić - więc szukam odpowiedzi... i otwieram Biblię... i słucham Jezusa. On zawsze ma odpowiedź dla mnie.

I jak zwykle odpowiedź dotyka sedna i głębin serca i daje odpowiedź o radykalnej zmianie mego serca, mego życia!

Uciesz się tym co masz. Inny tego nie ma. Zobacz piękno tej chwili. Ona już nigdy się nie powtórzy. I zobacz, że tylko szczęście jest tylko w Bogu.....

Dziś do Ciebie też mówi Jezus-czy słyszysz Go? czy wiesz co On do Ciebie mówi?

Szczęśliwy
Nieszczęśliwy

na co czekasz....

poniedziałek, 1 grudnia 2008

Kochaj i rób co chcesz....: Słowo na dziś

www.mateusz.pl

Słowo na dziś

(Mt 8,5-11)
Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi. Rzekł mu Jezus: Przyjdę i uzdrowię go. Lecz setnik odpowiedział: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: Idź! - a idzie; drugiemu: Chodź tu! - a przychodzi; a słudze: Zrób to! - a robi. Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim.